Remaster – odnosi się do zmiany jakości dźwięku lub obrazu, lub obu jednocześnie (cyt. Wikipedia).

Każdy, kto interesuje się grami komputerowymi pamięta Crysis. Tytuł zachwycający grafiką oraz rozgrywką. Potrafiący dosłownie zagotować nasze komputery. Tak było w 2007 roku, gra była czymś nowym oraz postawiła wysoko poprzeczkę dla fpsów na bardzo długi czas. Po 13 latach twórcy zdecydowali się na „zaktualizowanie” Crysis do nowych standardów. I trzeba im przyznać, że remaster gotuje komputery tak jak pierwsza wersja gry. 




Jeśli nie pamiętacie fabuły pierwszego Crysis to nie szkodzi. Gra zabiera nas do 2020 roku... Wcielamy się w porucznika Jake'a Dunna, który jako członek oddziału sił specjalnych USA - Delta Force zostaje wysłany na misję odbicia archeologów z rąk północnokoreańskich żołnierzy. W kreowanej rzeczywistości Korea Północna jest jednym z najsilniejszych państw na świecie. Jednak nie tylko Korea jest naszym głównym wrogiem - na scenę wkraczają obcy, którzy postanowili odwiedzić Ziemię.

Główną siłą naszego bohatera jest specjalny kombinezon, w jaki zostajemy wyposażeni. Pozwala on wybrać jedną z kilku przydatnych funkcji - twarda skóra (wzmocnienie pancerza), maskowanie czy też potrafi zwiększyć naszą szybkość biegu lub wysokość skoku. Dodatkowo gra jest sandboxem i pozwala podejść nam do zadań na setki sposobów nie narzucając nam sposobu przechodzenia misji.        




Sprzęt, na jakim testowałem Crysis Remastered to Intel i9 10900k, 32gb ram, Geforce 2080 Super oraz oczywiście dysk m2 ssd. Na ustawieniach „Can i run Crysis” osiągałem w granicach 30 klatek. Czy to dużo, czy nie oceńcie sami, jednak jedyne czego nie rozumiem to to co zużywa tyle mocy obliczeniowej komputera.

Gra wygląda dobrze i tylko dobrze. Grafika czasem potrafi zrobić wrażenie, to prawda. Wyspa, na której przyjdzie nam walczyć jest śliczna, roślinność tak jak 13 lat temu robi wrażenie, a woda dodaje kilkanaście stopni więcej naszej karcie graficznej. Problem polega na tym, że niektóre efekty graficzne np. wschód słońca widziałem ładniejszy, chociażby w niskobudżetowej grze Deadside i w dzisiejszych czasach jest sporo tytułów o wiele ładniejszych od remasteru Crysisa. Następną kwestią jest to, że działają o niebo lepiej. Optymalizacja w Crysis nie istniała i tak też jest teraz. Gra potrafi zajechać najnowsze karty graficzne Nvidia RTX 3090 co jest nie lada wyzwaniem.




Remaster tak jak wspomniałem poprawił oprawę graficzną jednak nie do końca. Niektóre elementy pachną 2007 rokiem na kilometr. Co najbardziej bolało mnie w oczy to skały – wysokiej jakości tekstura na płaskiej powierzchni. Ich wykonanie jest jakby policzkiem w twarz gdyby ktoś zapomniał, że jest to odświeżona wersja gry.

Crysis Remastered nie odświeżył również modeli postaci, broni oraz otoczenia. Wspomniane kamienie i skały zostały takie jak w oryginale i wygląda to raczej średnio. Nie uległo zmianie również sterowanie oraz fizyka i szczerze mówiąc, gdyby nie był to remaster, a nowy tytuł to raczej gra w dzisiejszych czasach nie znalazłaby wielu fanów. Z każdym krokiem bohatera czuć, że tytuł ma swoje dni chwały już za sobą. Remaster przeniósł ze sobą również błędy z pierwszej części. Lewitujące elementy otoczenia, przeciwnicy wtapiający się w otoczenie czy blokujący się w dziwnych miejscach to stały element gry. Trzeba wspomnieć również o inteligencji przeciwników, a raczej jej braku. Wielokrotnie spotkałem się z tym, że radośnie wybiegali pod lufę mojego karabinu. 




Podsumowując – jeśli darzycie sentymentem pierwszą część serii Crysis to śmiało możecie kupować wersję Remastered. Oprócz poprawionej grafiki za wiele się nie zmieniło – dalej można w zimne dni ogrzewać mieszkanie kartą graficzną podczas ogrywania tytułu. Jeśli nigdy nie mieliście styczności z klasycznymi FPS, tym bardziej sięgnijcie po tę produkcje. Ma swoje wady, ale lepiej poznawać klasyki w ładnej oprawie. Jeśli chodzi o końcową ocenę to wystawiam ją remasterowi, który moim zdaniem nie do końca jest taki jak powinien. Stąd tylko 5/10.