Escape from Takov to gra fenomen. Nie ma drugiego takiego tytułu na rynku gier. W krótkim czasie, zyskał sobie wielu zwolenników ceniących sobie poziom trudności. Produkcje rosyjskiego studia Battlestate Games można określić mianem „looter shooter” jednak posiada też cechy battle royal oraz symulacji znanych np. z gry Arma. Głównym założeniem Tarkova jest opuszczenie lokalizacji, w której się znajdujemy z jak najlepszym lootem znalezionym na mapie, ze skrytek lub podniesionym z przeciwników. W grze posiadamy system zadań oraz kryjówkę, którą możemy rozbudowywać, aby otrzymać bonusy lub produkować potrzebne nam sprzęty. Jednak co w momencie kiedy w grze osiągniemy wszystko? Dużo oglądam oraz gram w Escape from Tarkov i mogę stwierdzić jedno, gracze którzy osiągnęli wszystko oraz nie mają określonego celu w grze urządzają polowania na „wszystko co się rusza”. Wielokrotnie byłem świadkiem kiedy gra nie była już walką o przetrwanie i wyjście z mapy, a swoistą zabawą w tropienie i zabijanie innych graczy. Myślę, że po tym stwierdzeniu powoli rozumiecie skąd moje porównanie do Call of Duty Warzone.


 


To co z tym Call of Duty?

Warzone jest grą typu battle royale. Wyskakujemy z samolotu, lądujemy na mapie, szukamy sprzętu i staramy się przeżyć, żeby opuścić mapę jako ostatni żywy. Proste? Proste! Jednak po przemyśleniu, nie jest to takie oczywiste. Gra oferuje nam zrzut wyposażenia zawierający bronie, które możemy wybierać oraz ulepszać w menu przed walką. Stanowi to pewnego rodzaju wniesienie swojego ekwipunku do gry i tutaj mamy pierwsze porównanie do Tarkova własny ekwipunek wnoszony na mapę. Następną kwestią są poziomy broni osiągane w Call of Duty. Im dłużej posługujemy się daną bronią, tym więcej dodatków do niej odblokujemy, przez co stajemy się lepsi od innych. W Tarkovie ulepszamy naszego operatora, im więcej posługujemy się jednym typem karabinów tym lepiej je obsługujemy. Efekt jest ten sam w obu tytułach – im większy grind, tym lepsze wyniki.

 

Pif paf jesteś trup

Modyfikowanie broni to jedno, a co z przeżywalnością? W oby dwóch tytułach śmierć jest bolesna. Można zwiększyć swoją szansę na przeżycie ubierając pancerz. W Call of Duty znajdujemy pancerne płyty do kamizelki na mapie, w Tarkovie zakładamy pancerz przed rajdem. Im więcej mamy płyt na sobie tym więcej wytrzymamy pocisków. Uważam, że można to porównać do klas pancerzy w grze od Battlestate Games. Jednak nie zawsze pancerz wystarczy, a gdy go zabraknie giniemy. Śmierć w obydwóch grach jest bolesna. Pomimo, że w Warzone mamy szansę na powrót do rozgrywki to nasze szanse na wygraną są znacznie niższe niż na początku rundy. Spowodowane jest to stratą dotychczasowego wyposażenia. W podobnej sytuacji stajemy po wymianie ognia w Tarkovie, kiedy nasz bohater jest ciężko ranny, potrzebujemy czasu oraz ogromnej ilości apteczek i zestawu survivalowego, aby odzyskać chociaż zdolność biegania (jeśli w wyniku obrażeń poniesionych w walce uszkodzimy nogi). Pomimo „uleczenia” naszej postaci nie mamy już takiej wytrzymałości jak przy starcie, a nasz pancerz staje się o wiele mniej wytrzymały lub całkowicie bezużyteczny. Mimo, iż na pierwszy rzut oka są to całkowicie inne mechaniki to efekt końcowy jest bardzo zbliżony do siebie.

 


Patche, sezony i karnety

Musimy pamiętać o tym, że Escape from Tarkov od paru lat znajduje się w becie. Co patch dodawane są nowe mechaniki oraz content poszerzający rozgrywkę. Wprowadzenie większego patcha wiąże się przeważnie z wyczyszczeniem konta z naszego dotychczasowego dorobku. Nie przypomina wam to czegoś? Karnet bojowy w Warzone? Co sezon nowe bronie oraz nowi operatorzy, resetowanie poziomu postaci jeśli przekroczymy 55 level. Uważam, że jest to kolejne podobieństwo obu tytułów.

 

Tarkov = Warzone?

Mógłbym długo jeszcze doszukiwać się podobieństw obu gier. Większe czy mniejsze, bardziej sensowne lub mniej. Jednak pomimo podobnej tematyki, sposobów levelowania postaci, doboru ekwipunku nie można jednogłośnie stwierdzić, że są takie same. Tarkov to gra dla fanów symulacji, realizmu. W Warzone natomiast, nie mamy na sobie aż takiej presji straty ekwipunku. Gra staje się bardziej arcade'owa i mniej stresująca, przez co może przypaść do gustu większej ilości graczy. Oba tytuły to bardzo dobre gry, tak inne, a jednak tak bardzo do siebie podobne. Polecam samemu przekonać się czy mam rację. Tymczasem wracam na pole walki. Powodzenia żołnierze.