Battle royale to przeważnie zaawansowane taktyki, wyczekanie czy też bezlitosna eliminacja przeciwnika. Zostaliśmy przyzwyczajeni do walki, zbierania broni i uciekania przed morderczą strefą. Twórcy gry Fall Guys spojrzeli na ten gatunek z całkowicie innej strony. Jaki jest efekt? Serwery gry są tak przeciążone liczbą chętnych do gry, że 4 dni po premierze dalej musieliśmy czekać w kolejkach.




Tylko dla dzieci?

Zacznijmy może od początku czym sama gra w sobie jest. Po włączeniu tytułu ukazuje się nam nasz główny bohater – wielka Fasolka z rękoma i nogami. Bardziej abstrakcyjnego bohatera nie da się wymyślić, jednak jest to genialne w swojej prostocie. Oczywiście, Pana Fasolkę możemy ubierać w stroje oferowane przez grę, których jest mnóstwo.

Dodatkowo możemy wykupić DLC zawierające jeszcze więcej przebrań takich jak pirat czy astronauta. Kolorystyka gry mocno sugeruje, że jest przeznaczona dla młodszych graczy jednak śledząc streamerów na platformie twitch można stwierdzić, że i starsi gracze bawią się wyśmienicie. Rozgrywka opiera się zarówno na pojedynczych jaki zespołowych zmaganiach. Po dołączeniu do serwera wraz z innymi pięćdziesięcioma dziewięcioma graczami losowana zostaje jedna z dwudziestu pięciu map.




O mapach słów kilka

Tak jak wspomniałem map jest aż 25. Możemy podzielić je na 4 grupy – survival, team play, wyścig oraz ostateczna walka. Początek rozgrywki zawsze zaczyna się od wyścigu, w którym musimy dobiec do mety – nie jest to proste zadanie, a ilość miejsc premiowanych awansem do dalszej rozgrywki jest ograniczona. Oprócz czyhających na torze przeszkód mamy jeszcze konkurencje, która również może pozbawić nas miejsca w czołówce.

Co najbardziej przypadło mi do gustu, w wyścigach do mety to nie tylko ograniczenie się twórców do prostego toru przeszkód, a zmuszenie uczestników rozgrywki do współpracy. Następnym typem map są mapy skupione na naszym przeżyciu – survival.

Tutaj dostajemy zadania logiczne oraz zręcznościowe gdzie liczy się nasza spostrzegawczość oraz zręczność. Mapy team play poświęcone są jednemu celowi dla całej naszej drużyny. W wypadku porażki cała drużyna jest eliminowana co zmusza graczy do dania z siebie wszystkiego dla dobra teamu. Trafimy tutaj na przepychanie kuli po torze przeszkód, walkę o jajka czy też grę wzorowaną na piłce nożnej. Kiedy uda nam się przejść przez wszystkie etapy wraz z małą grupą innych graczy trafiamy na etap ostateczny. Tutaj już nie ma żartów, wyścig po koronę daje nam ostateczne zwycięstwo. Oczywiście za wygraną na każdym etapie otrzymujemy punkty, które możemy wydać na elementy personalizacji jak i zdobywamy poziom postaci, który odblokowuje nam jeszcze więcej strojów i przebrań.




Plastic fantastic

Coś co od pierwszego uruchomienia przykuwa naszą uwagę to oprawa graficzna. Jest cukierkowa, aż do bólu jednak ma swój urok. Jeśli miałbym opisać ją w skrócie to kolorowy kicz z lat 90. Jest pstrokato i to bardzo. Jednak to co tworzy ten tytuł jeszcze bardziej wyjątkowym to oprawa dźwiękowa. Nasze wesołe fasolki wydają z siebie mnóstwo dźwięków. Od radosnych okrzyków po pełne wysiłku stęknięcia co tworzy niesamowity klimat podczas zmagań.

Również sama muzyka jest dopasowana do sytuacji dziejącej się na ekranie. Rzadko kiedy zwracam uwagę na dźwięki, jednak w Fall Guys mnie urzekły. Całość tworzy niesamowicie wesoły i radosny tytuł, który nie męczy po 10 minutach gry.


Podsumowanie 

Gra jest nietypowa, przypomina dziecięcą zabawę i taka też jest. Nie jest to tytuł, który pochłonie gracza na wiele godzin jednak idealnie sprawdza się w roli gry relaksującej. Nie musimy się nad nią skupiać, przemyśleć wszystkich ruchów. Po ciężkim dniu pracy bawiłem się idealnie słuchając wesołych pokrzykiwań małych ludzików i patrząc jak ślamazarnie walczą, żeby nie odpaść z wyścigu.

Cena jaką musimy zapłacić za podstawową wersję Fall Guys na PC oraz Xbox to 71.99 zł. Moim zdaniem nie jest to wygórowana suma. Jeśli chodzi o konsolę Playstation grę otrzymujemy w ramach usługi Playstation Plus. Ja biorę ten tytuł w całości.