Zacznijmy może od tego, czym tak właściwie jest Huel? To całkowicie wegańskie, łatwe w użyciu i przygotowaniu pełnowartościowe jedzenie. Jeden shake dostarcza wszystkich niezbędnych witamin, składników mineralnych, węglowodanów, kwasów tłuszczowych oraz odpowiednią ilość białka. Wszystko to zastępuje jeden cały posiłek dnia. Każdy produkt Huel jest wolny od GMO, soi oraz laktozy.

Szejki to nie jedyny produkt, jaki oferuje Huel. Do wyboru mamy również pełnowartościowe batony oraz gotowe posiłki w jednorazowych, wygodnych butelkach.

W moje ręce wpadł cały zestaw od Huel do wypróbowania, który wyglądał w następujący sposób:



W zestawie znalazłam proszek HUEL (waniliowy), 6x Baton Huel (słony karmel, masło orzechowe oraz malina i biała czekolada), 10x dodatek smakowy (jabłko z cynamonem, banan, owoce jagodowe, czekolada, mięta z czekoladą, mocha, masło orzechowe, korzenna dynia, słony karmel, truskawka), shaker oraz miarkę do odmierzania proszku.



Jak wszyscy wiemy, światowa pandemia nie chce nadal odpuścić, przez co wiele osób pracuje bądź uczy się w domu. Podczas takiego trybu życia trudno jest, żeby w między czasie znaleźć jeszcze czas na zrobienie śniadania czy obiadu. Jako studentka ostatniego roku studiów oraz redaktorka, wiem z własnego doświadczenia o czym mówię. Dodatkowo, niech pierwszy rzuci kamień, kto nigdy nie wciągnął się w jakąś grę komputerową na tyle, by żal było mu odchodzić od interesującej fabuły i zrobić sobie dłuższą przerwę.

I właśnie tutaj z pomocą przychodzi Huel, oferujący praktycznie gotowe już posiłki. Sam baton ma w sobie aż 200 kalorii, a w tym zbilansowany miks 26 witamin i innych wartościowych składników, więc nawet zjedzenie samej takiej przekąski już daje spore uczucie sytości.



Jeśli jednak wolicie konkretniejsze posiłki, najlepszym wyborem zamiast śniadania, obiadu bądź kolacji, będzie przygotowanie posiłku z Huel Powder, z którego w zaledwie trzech krokach zamienia się w pyszny i sycący shake. Można robić go na wodzie lub na mleku, ja jednak po przetestowaniu obydwu opcji, zdecydowanie bardziej wolę tę drugą opcję.

Jak więc przygotować taki sproszkowany posiłek? Do shakera, należy nalać pół litra wody lub mleka i wsypać do tego dwie płaskie miarki proszku. Zaznaczam, że są to proporcje standardowe i zalecane. Można jednak dopasować je do swoich indywidualnych potrzeb. Szczere polecam robić posiłek dokładnie w tej kolejności jakiej podałam, aby uniknąć ewentualnego powstania grudek z proszku.



Po tych zaledwie dwóch czynnościach należy już jedynie mocno potrząsać shakerem, by wszystko się ze sobą wymieszało. I już! Można wrócić do komputera i kontynuować grę bądź pracę, nie martwiąc się, że za chwilę będzie się głodnym.

Dodatkowym atutem shake’ów są ich smaki. Do wyboru mamy kilka podstawowych smaków proszku. Ja dostałam wersję waniliową. Zarówno smak jak i konsystencję porównałabym do owsianki lub jakiejś mlecznej kaszki, dlatego Huel najbardziej pasował mi na śniadanie (szczególnie, kiedy proszek rozrabiałam z mlekiem).

Nie trzeba jednak jeść codziennie tego samego, gdyż do dyspozycji mamy również tak zwane flavour boosts, czyli proszki w oddzielnych torebkach, które po dodaniu do naszego shake’a zmieniają jego smak. Do wyboru jest 11 ciekawych smaków, a obecnie dodatkowo dwa limitowane, jakimi są: wiśnia w czekoladzie oraz pierniczki. W moim zestawie miałam do wypróbowania testowo 10 z nich i w większości komponowały się naprawdę dobrze z podstawową, waniliową nutą. Najbardziej podszedł mi smak korzennej dyni oraz mięty z czekoladą.



Przez ponad tydzień testowałam owe produkty i muszę przyznać, że przy tak napiętym grafiku, jaki posiadam, możliwość przygotowania szybkiego i w dodatku zdrowego posiłku była dla mnie zbawienna. Najczęściej, kiedy nie chce odrywać się od pracy przy komputerze, niestety sięgam po różnego rodzaju fast-foody, które jak wiadomo, nie wpływają dobrze na nikogo. Tymczasem, Huel jest nawet szybszą i zdecydowanie tańszą opcją niż zamówienie jedzenia przez internet.

Jedynym minusem zestawu jest shaker, a konkretnie zatyczka na plastikowym pasku, która ma za zadanie zakrywać ustnik. Nie da się jej nigdzie odłożyć, a kiedy jest zdjęta, chwila nieuwagi może spowodować bolesny kontakt z okiem, przez co trzeba go przytrzymywać podczas picia. Jest to dość niewygodne, ale z czasem idzie się do tego przyzwyczaić.

Mimo to, produkty przekonały mnie przede wszystkim wspaniałym i co najważniejsze zdrowym składem na bazie roślin oraz różnorodnością w smakach. Dodatkowym atutem jest cena, gdyż zamawiając proszek, dostajemy łącznie 34 posiłki, a za każdy z nich wychodzi niewiele powyżej 5 zł. Wygoda i szybkość przygotowywania posiłków oraz przede wszystkim ich sytość to coś czego brakowało mi przez ostatnie tygodnie, kiedy to studia naprawdę dawały mi w kość. Dodatkowo shake'i wchodzą łatwo i czułam się po nich lekko, jednocześnie będąc najedzona. 


Warto również wspomnieć, że zamawiając pierwszy raz ze sklepu internetowego Huel, w zestawie dostaje się darmową koszulkę, shaker oraz miarkę.

Podsumowując, Huel to bardzo dobra alternatywa posiłków dla osób, które nie mają czasu na robienie całych dań. Jest to smaczne, wygodne i bardzo podoba mi się sam zamysł produktów i ich przygotowań. Minusem jest jednak wspomniana przeze mnie zatyczka i pasek. Dodatkowo uważam, że nie jest on najlepszym zamiennikiem obiadu czy kolacji. Owszem jest smaczny i odżywczy, jednak dla mnie, najbardziej pasuje on jako pełnowartościowe śniadanie niż inny posiłek w ciągu dnia. Ode mnie Huel dostaje ocenę mocne 8/10.