Od zawsze pasjonowałem się wyścigami samochodowymi. Każdy gracz, których wychowywał się w latach 90-tych czy 2000 zagrał przynajmniej raz w takie tytuły jak „Colin McRae Rally” lub „Need for Speed”. Pamiętam przegrane noce oraz chwalenie się kolegom autami z „Need for Speed: Underground”. Z wiekiem jednak moje wymagania urosły, a gust się zmienił. Zacząłem sięgać po bardziej wyrafinowane tytuły, które nie przypominały już wesołych, arcadowych „ścigałek”. Gry symulatorowe to całkowicie inny świat rozrywki. Tytuły te wymagają samozaparcia, skupienia i dużej dawki cierpliwości. Karzą nas za najmniejszy błąd, a chwila zawahania kończy się wypadnięciem z toru, co często eliminuje nas z wyścigu. Poziom trudności symulatorów sprawia, że sama klawiatura czy pad już nie wystarczą. Ja sięgnąłem po kierownice – Logitech G29.

Trudne czasy, trudne wybory

Czas, w którym pisze ten artykuł to czas pandemii. Akcesoria komputerowo-konsolowe osiągają astronomiczne ceny, jednak można czasem trafić na promocję i kupić coś w miarę normalnej cenie. Kwota w granicach, której będziemy oscylować to 1000zł. Kierownice w tym przedziale są tak naprawdę dwie – Thrustmaster T150 oraz Logitech G29 (tak jest jeszcze Thurstmaster TMX oraz Logitech G920, jednak są to te same kierownice co T150/G29 zaprojektowane jednak dla Xbox). Miałem okazję posiadać TMX-a, a teraz mam G29. Kierownice używałem na komputerze, dlatego będę porównywał Xboxowego TMX oraz G29 przeznaczoną z myślą o Playstation.

 



Pokaż kotku co masz w środku

Chce zaznaczy, że obydwie kierownice to już nie są zabawki. Obydwie masywne, wykonane z wysokiej jakości materiałów. Cena tych kierownic mówi sama za siebie. Mamy do czynienia z bardziej „profesjonalnym” sprzętem. Na pierwszy rzut oka kierownice są bardzo podobne do siebie. Różnice polegają na innym kolorze oraz ułożeniu przycisków. Kwestie wyglądu, zostawiam wam, bo jak wiadomo każdy ma swój gust. Skupmy się bardziej na budowie i materiałach. Kierownica Logitech pokryta jest skórą co czyni ją niezwykle miłą w dotyku oraz po dłuższej jeździe nie wyślizguje się nam  z rąk. Kierownica Thrustmaster to guma, zapewnia dobry uchwyt, jednak osobiście wolę skórę G29. Jeśli chodzi o rozmiar „kółka” TMX jest większy, nie znacznie, ale jednak. Różnicę w rozmiarze czuć w grach typu „Euro Truck Simulator 2”. W moim odczuciu jest to plus dla Thrustmastera – ciężarówki prowadzi się łatwiej. Jeśli chodzi o obrót osi, to w obu modelach jest to 900 stopni. Kierownice posiadają również solidny force feedback. Rozmiarowo TMX jest większy, powodem tego jest wbudowany zasilacz. Logitech jest mniejszy przez zastosowanie zewnętrznego zasilacza. Co zwróciło moją uwagę, to bardzo głośne piszczenie cewek Thrustmastera, posiadałem dwa egzemplarze, które piszczały równie głośno – dość irytująca sprawa. Duży plus na stronę Thurstmastera to zastosowanie metalowych łożysk, może to mieć duży wpływ na żywotność kierownicy.

Montaż oraz kabelkologia 

Ile bym dał za to, żeby pozbyć się kabli i podłączać wszystko bezprzewodowo. Kupując kierownicę musicie liczyć się z minimum trzema dodatkowymi kablami: podłączenie usb, zasilanie oraz pedały. Jeśli zdecydujecie się na skrzynie biegów (shiffter) to mamy jeszcze jeden kabel, podłączany bezpośrednio do kierownicy. Jednak specjalnie wyprofilowana budowa G29 pozwalają na równomierne rozprowadzenie kabli. Jeśli chodzi o montaż kierownicy to też przystępniejsze rozwiązanie zastosował Logitech – dwa uchwyty dokręcane „śrubami” od góry. Producent pomyślał również o cieńszych biurkach i w zestawie dostajemy podkładki do mocowania. W TMX mamy dość potężny uchwyt, dokręcany jedną śrubą. Jest naprawdę solidny jednak zdarzało mi się zahaczyć o niego kolanem i przesunąć kierownicę. 

Sprzęgło, gaz i hamulec

Nieodłącznym elementem kierownicy są pedały. Szczerze – te od Logitech to majstersztyk. Sprzęgło, hamulec oraz gaz, wykonane z metalu, a to wszystko na solidnej podstawie. Baza posiada specjalne ząbki, które dosłownie wbijają się w dywan i nie da się jej przesunąć. Zdarzyło mi się parę razy cofnąć na krześle wciskając hamulec, naprawdę nie mogę nic zarzucić G29. Dodatkowo jeśli chodzić o hamulec to jest wyczuwalny, znaczny opór kiedy chcemy wcisnąć go „do podłogi”. Jeśli chodzi o Thrustmastera to pedały po prostu są. Plastikowe nakładki na gazie i hamulcu, brak sprzęgła. Można oczywiście dokupić lepszą wersję PRO, ale jest to dodatkowy koszt. 

Co wybrać? 

Nie mogę odpowiedzieć wam jednoznacznie, to było by nieuczciwe. Thrustmaster jak i Logitech to porządne kierownice na początek przygody z symulatorami. Moim zdaniem, wybór kierownicy powinien być podyktowany tytułami w jakie zamierzacie grać. Thrustmaster dla fanów rajdów, gdzie nie musicie przejmować się delikatnością sprzętu. Cokolwiek by się działo, Thrustmaster to wytrzyma. Logitech to wyścigi torowe lub długie przejażdżki w „Euro Truck Simulator 2”. W moim odczuciu G29 jest delikatniejsze, subtelniejsze. Jednak kiedy złapiecie bakcyla symulacji, chce żebyście wiedzieli, że to dopiero wasz początek z kierownicami. Powyżej naszej ceny 1000zł znajdują się o wiele potężniejsze zestawy Thrustmaster oraz króla kierownic – Fanatec.