Rok 2020 był bardzo wyjątkowy i prawdopodobnie zapamiętamy go na całe życie, a kolejne pokolenia będą się o nim uczyły na lekcjach historii. Warto jednak przypomnieć sobie, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy.



Otóż już w styczniu świat obiegła informacja, że Chiny opanował koronawirus, który, chociaż objawiał się jak zwykła, niegroźna choroba, okazał się śmiertelnym zagrożeniem dla całej ludzkości. Z tego powodu wiele branż, a zwłaszcza te zajmujące się rozrywką i kulturą mocno ucierpiały pod kątem finansowym. Dlatego przez chwilę czarne chmury zebrały się nad magazynem CD-Action, który miał zostać zlikwidowany, jednak dzięki zaangażowaniu firmy Fantasy Expo, to zasłużone czasopismo nadal jest i będzie wydawane.

Jednak mimo to, gaming jest jedną z niewielu dziedzin, które nie straciły, a wręcz zyskały na rozwijającej się sytuacji, lecz nie obyło się bez problemów. Między innymi wszystkie ważne wydarzenia związane z tą dziedziną rozrywki, jak BlizzCon, E3 czy Gamescom się nie odbyły lub zostały przeniesione do Sieci. Najdobitniej przekonali się o tym wszyscy nabywcy wejściówek na finały Intel Extreme Masters w Katowicach, gdyż na 24 godziny przed rozpoczęciem tego renomowanego festiwalu e-sportowego, wojewoda śląski zakazał udziału publiczności i fani musieli oglądać rozgrywki w Counter-Strike: Global Offensive czy StarCrafta II w Internecie.



Z drugiej strony, aby zachęcić ludzi do pozostania w domach, władze polityczne – w tym polskie, zachęcały do tego, aby spędzać więcej czasu z tą formą rozrywki. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ już w kwietniu opublikowano raport z USA, który jasno mówi, że wyraźnie wzrosło zainteresowanie grami sprzedawanymi w dystrybucji cyfrowej, ponieważ w marcu tego roku gracze wydali na elektroniczną rozrywkę łącznie 10 miliardów, a także usługami streamingowymi jak Xbox Game Pass, gdyż już w kwietniu Microsoft mógł się pochwalić 10 milionami subskrybentów.

Niewątpliwie do tego wyniku przyczynił się fakt, że nowi użytkownicy mogą stać się posiadaczami abonamentu już za cenę 4 zł w pierwszym miesiącu. Z kolei liczba użytkowników Steama wzrosła miesiąc wcześniej do 20 milionów. Taki stan rzeczy nie zdziwił właścicieli firm zajmujących się wydawaniem gier i m.in. prezes Take Two Interactive, Strauss Zelnick stwierdził, że w ciągu najbliższych 2-3 lat cyfrowa dystrybucja zdominuje rynek, choć nie wyeliminuje sprzedaży edycji pudełkowych.


Przymusowe siedzenie w domu sprawiło także, że nowa gra typu battle royale — Fall Guys: Ultimate Knockout mimo początkowego gigantycznego zainteresowania — w dniu premiery na samym PlayStation 4 zagrało w nią 1,5 miliona graczy, gdyż była za darmo w ramach abonamentu PlayStation Plus — po kilku tygodniach (w ciągu których na Steamie trafiła do 11 milionów graczy) musiała ustąpić produkcji Among Us, która co prawda jest na rynku od 2018 r., lecz dopiero teraz została doceniona przez społeczność.

Gra jest dostępna na pecetach, gdzie kosztuje 18 zł oraz sklepach mobilnych, skąd można pobrać ją za darmo i ogólnie rzecz ujmując — polega na przygotowaniu statku kosmicznego do lotu i wykryciu sabotażystów, którzy będą chcieli pokrzyżować nasz plan. Mimo tych prostych założeń, potrafiła przyciągnąć uwagę 100 milionów graczy dziennie.

Jednak to nie jedyna dobra wiadomość, ponieważ mimo tego, że wiele studiów musiało przejść na tryb zdalny i przełożyć swoje tytuły takie jak Halo Infinite, The Medium, Outriders czy Vampire: The Masquerade — Bloodlines 2 na 2021 r. mogliśmy zagrać w tak wyczekiwane produkcje jak Assasin’s Creed: Valhalla (którego premiera została nawet przyśpieszona na 10 listopada), Cyberpunk 2077, DOOM Eternal, Ghost of Tsushima czy The Last of Us Part II. 




Ponadto Microsoft zaskoczył wszystkich informacją o przejęciu Zenimax Media, czyli pisząc w skrócie — spółki, do której należały takie marki jak Dishonored, DOOM, Fallout, The Elder Scrolls czy Wolfenstein. Skutki tej fuzji abonenci usługi Xbox Game Pass na konsolach i pecetach (a nawet smartfonach dzięki XCloud) mogą doświadczyć już teraz, ponieważ do listy gier, które można pobrać nie ponosząc żadnych dodatkowych kosztów jest DOOM Eternal, a to zaledwie pierwsza propozycja.



Otóż gry z tych uznanych serii, jak i te, które ukażą się w przyszłości jak The Elder Scrolls VI czy Starfield będą dostępne w usłudze Microsoftu, jednocześnie firma wyjaśniła, że nie zamierza odgradzać posiadaczy konkurencyjnych platform, choć to właśnie konsole Microsoftu mają otrzymywać najbardziej dopieszczone wersje. Oprócz tego posiadacze Xbox Game Pass mają dostęp do biblioteki Electronic Arts, dzięki usłudze EA Play.


Oczywiście nie możemy zapomnieć, że pandemia miała wpływ także na polską branżę.


W maju wartość spółki CD Projekt była większa niż Ubisoftu (36,5 mld zł vs 35,6 mld) a za akcje firmy na giełdzie trzeba było zapłacić nawet 464 zł. Co ciekawe, najnowsza gra Cyberpunk 2077 przyczyniła się także do rekordu aktywności na Steamie, gdyż 13 grudnia 2020 r. na platformie Valve było zalogowanych 24,8 mln aktywnych graczy, a w pierwszych godzinach od premiery w produkcję Redów grało dokładnie 1 003,264 osób.




Ponadto także rodzima Kancelaria Prezesa Rady Ministrów doceniła wysiłek rodzimych deweloperów umieszczając dzieło studia 11 bit Studios, This War of Mine w gronie nieobowiązkowych lektur dla szkół średnich, obowiązującym już w trwającym roku szkolnym 2020/2021.



Rok 2020 to także okres, w którym wiele osób zaczęło mocniej inwestować w branżę gier, czego najlepszym przykładem jest Robert Lewandowski. Popularny piłkarz Bayernu Monachium postanowił zainwestować swoje pieniądze w studio Movie Games, które zajmuje się tworzeniem gier. Efekt tej współpracy poznamy już w 2022 r., gdyż wtedy ma zadebiutować dzieło spółki RL9Sport Games — Football Coach The Game.

Najważniejszą premierą tego roku zarówno w Polsce, jak i na świecie był natomiast Cyberpunk 2077.


Na tę grę fani musieli czekać aż 8 lat, które są skutkiem opublikowania 19 października 2012 r. teasera zapowiadającego produkcję. W ostatnich 12 miesiącach CD Projekt RED nie szczędziło na promocji swojego produktu, czego pierwszą zapowiedzią było ujawnienie Keanu Reevesa jako Johnny’ego Silverhanda. Lecz moim zdaniem, w tym roku Redzi przeszli samych siebie, reklamując grę praktycznie w każdym możliwym medium, uwzględniając w to finał sezonu najpopularniejszej ligi koszykarskiej (NBA) na świecie czy nawiązanie współpracy z marką samochodów Porsche.





Dzięki temu w grze jest obecne auto Porsche 911 II (930) z 1977 r. To sprawiło, że do dnia premiery złożono 8 milionów zamówień przedpremierowych, a finalnie do 20 grudnia 2020 r. Redzi mogli pochwalić się liczbą 13 milionów sprzedanych kopii. Z kolei kilka dni po debiucie elementy związane z tym tytułem pojawiły się w Forza Horizon 4 i Death Stranding.




Niestety nie obyło się bez kontrowersji, ponieważ okazało się, że gra jest w wielu aspektach technicznych niedopracowana, co najmocniej odczuli posiadacze bazowych konsol PlayStation 4 i Xbox One. Doprowadziło to do tego, że Sony zdecydowało się wycofać produkcję ze swojego cyfrowego sklepu, co jest pierwszą tego typu sytuacją w dziejach firmy. Natomiast posiadacze komputerów osobistych mogą ją przyrównać do wycofania gry Batman Arkham Knight na Steamie, choć wtedy na taki krok zdecydował się dobrowolnie deweloper, Rocksteady Studios.

Jednak w tym przypadku, problem stworzył prezes CD Projekt RED, który twierdził, że wersja dedykowana kilkuletnim sprzętom działa nadzwyczaj dobrze, co mogliśmy teoretycznie zobaczyć na oficjalnych filmach. Rzeczywistość jednak pokazała, że były to wybrane materiały, które miały stworzyć wrażenie dokończonej gry, podczas gdy faktyczny port był gotowy do wydania dopiero w dniu oficjalnego debiutu na wszystkich 9 platformach, więc dziennikarze mogli ogrywać Cyberpunka 2077 jedynie na swoich komputerach. Taka decyzja ma swoje odzwierciedlenie, gdyż właśnie niedawno CD Projekt potwierdził otrzymanie pozwu zbiorowego, któremu zamierza się przeciwstawić.

Aczkolwiek to nie jedyny moment, który może mieć spory wpływ na branżę.


Jeżeli czekaliście na premierę The Last of Us Part II to w pierwszych miesiącach tego roku w Sieci krążyły istotne informacje na temat fabuły gry Naughty Dog. Ci, którzy zdecydowali przedwcześnie zapoznać się ze scenariuszem, zapoczątkowali dyskusję, w której jawnie krytykowali twórców m.in. za pewne decyzje fabularne.



Po części te pretensje mają swe uzasadnienie, ponieważ Brytyjska Akademia Sztuk Filmowych i Telewizyjnych (BAFTA) uwzględniająca gry wideo w swym corocznym plebiscycie postanowiła wprowadzić wytyczne, które jasno mówią, że jeżeli twórca chce, by jego gra została nominowana do konkursu, musi mieć określoną ilość postaci niepełnosprawnych czy pochodzących z niższej klasy społecznych. Aczkolwiek według mnie, to wciąż nie daje pozwolenia na to, aby fanatycy wysyłali groźby w stronę deweloperów czy aktorów, bo to może się w przyszłości odbić się na tym, jak postrzegani są graczy w oczach opinii publicznej — a chyba nikt z nas nie lubi, gdy ukazują się treści w stylu “groził, bo zagrał w grę wideo”. 


Ważniejsze jest jednak, że chociaż gra w pierwszych dniach mogła się pochwalić sprzedażą na poziomie 4 milionów, została zmiażdżona przez oceny graczy w serwisie Metacritic Doprowadziło to do tego, że wprowadzono blokadę uniemożliwiającą przyznawanie not w pierwszych godzinach. Dlatego aktualnie, aby zobaczyć, jaką ocenę ma na przykład Cyberpunk 2077, trzeba odczekać przynajmniej dzień po premierze. Ma to sprawić, że zainteresowani najpierw zapoznają się z tym tytułem, aby go uczciwie ocenić, lecz na razie rzeczywistość jest daleka od oczekiwań, co pokazuje m.in. niedawna sytuacja z Death Stranding


Jednak najważniejsza dla wielu graczy i naszych czytelników była premiera nowych kart graficznych z serii Geforce RTX oraz konsol PlayStation 5, Xbox Series X i Xbox Series S.


Zamknięcie ludzi w domach, a tym bardziej zachęcenie ich do grania, musiało sprawić, że przyśpieszą swą decyzję o zakupie nowego sprzętu. Niestety, z racji tego, że większość fabryk znajduje się w Chinach, producenci nie byli w stanie zapewnić wystarczającej ilości egzemplarzy swoich peryferii. Dlatego przedsprzedaż odbywała się na zasadzie “kto pierwszy, ten lepszy”, co nie było najlepszym rozwiązaniem, bo już po kilku minutach wszystko było wyprzedane. To zasługa ustawionych przez tzw. skalperów na kilkunastu kontach po to, aby kupić jak najwięcej egzemplarzy i je sprzedawać za zawyżona cenę, czego przykład znajdziemy także w Polsce. Warto też zauważyć, że kupno tych urządzeń oferowały także sklepy, które nie były oficjalnymi partnerami upoważnionymi do dystrybucji.




Dlatego niektórzy z Was mogli się spotkać z sytuacją, w której przedstawiciele sklepu informowali, że czekają na dostawę, która nie wiadomo kiedy nastąpi i raczej przed nowym rokiem nie należy spodziewać się, że zamówienie zostanie zrealizowane w najbliższym czasie. Jednak także na naszym portalu informowałem was o tym, że zarówno Sony, jak i NVIDIA dokłada starań, aby jeszcze przed końcem roku każdy zainteresowany mógł złożyć zamówienie na konkretny sprzęt, lecz nie daje gwarancji, że tak się stanie.





I rzeczywiście, było już kilka okazji, aby zamówić PlayStation 5 u oficjalnych partnerów. Jednak ponownie należało być bardzo czujnym, ponieważ po kilku minutach nakład się wyprzedawał. Jakby tego było mało to ci, którzy złożyli zamówienie, także nie mogą być w stu procentach pewni, że je otrzymają. Początkowo próśb o transakcje było więcej niż przewidywała ilość posiadanego przez sklep sprzętu, lecz pewien problem pojawił się także na etapie realizacji.

Na przełomie końcówki listopada i początku grudnia mogliście przeczytać o tym, że zarówno PlayStation 5 jak i karty GeForce RTX 3090 były wykradane przez nieuczciwych pracowników. Co prawda konsekwencje są wyciągane, lecz w sytuacji, w której pośrednik nie daje gwarancji, że zapewni dostawę sprzętu, rekompensata dla konsumenta może być niezadowalająca.

Dla osób zainteresowanych nowymi konsolami plusem, jak i minusem okazała się cena inwestycji. Z jednej strony kupno PlayStation 5 lub Xboksa Series X nie była i nie jest tak straszna, ponieważ w Polsce koszt zakupu wynosi odpowiednio 2299 i 2249 zł, a w przypadku edycji bez stacji dysków trzeba przeznaczyć 1849 lub 1349 zł, tak z drugiej cena gier może sprawić, że warto będzie zastanowić się dwa razy, czy warto kupować wyczekiwany tytuł już w przedsprzedaży lub chwilę po premierze.




Otóż zarówno Sony, jak i kilku najważniejszych wydawców jak Activision czy Take Two Interactive podniosło cenę swoich gier o 10 dolarów i 10 euro. Oznacza to, że w naszym kraju na zakup np. Call of Duty: Black Ops Cold War, NBA 2K11 czy Horizon II: Forbidden West w wersji na najnowsze platformy trzeba przeznaczyć ponad 300 zł. I mowa tu tylko o edycjach standardowych, choć oczywiście ceny wersji ulepszonych oraz kolekcjonerskich także zostały odpowiednio zwiększone.




Co prawda, decyzja o zwiększeniu ceny należy do wydawcy, lecz to tylko kwestia czasu, aż wszyscy duzi gracze będą coraz śmielej zaglądać do naszych portfeli. I tak naprawdę na ten moment, zwycięzcami tej sytuacji są, póki co pecetowcy, ponieważ ceny na Steamie czy Epic Games Store na razie utrzymują się na dotychczasowym pułapie. Aczkolwiek obawiam się, że jeżeli podwyżka utrzyma się na konsolach nowej generacji, to prędzej czy później zawita ona także na sklepy PC.

Podsumowując, 2020 r. był rokiem, który wszyscy, także gracze, zapamiętają na długo.


Jednak mimo tego, że nawet w gamingu ciężko go uznać za niezwykle udany, mieliśmy wiele pozytywnych informacji. I w imieniu swoim, jak i całej redakcji Geek Tech Media chciałbym, aby 2021 r. było ich jeszcze więcej.