Port Royale 4 jest to strategia handlowa osadzona w końcówce XVI wieku. Naszym zadaniem jest zarządzanie jedną z kolonii w Ameryce Środkowej. Dostajemy do wyboru kilka scenariuszy oraz możliwość gry dowolnej.

Stajemy po stronie jednego z czterech krajów – Anglii, Hiszpanii, Francji lub Holandii. W naszej kwestii będzie rozwój miasteczka jednak nie jest to najważniejsza część gry. Tytuł skupia się głównie na zarządzaniu flotą oraz handlu pomiędzy koloniami.




Każda z kolonii produkuje określony typ dóbr na przykład bawełnę, kakao czy też cukier. Z czasem możemy rozbudować naszą osadę i z podstawowych zasobów zacząć produkować np. ubrania czy też alkohol. Jednak zanim do tego dojdzie musimy zyskać przychylność naszego zwierzchnika, aby pozwolił nam na budowę własnego interesu.

Pozwolenie na rozwój dostajemy poprzez wykonywanie specjalnych zadań oraz regularny handel z główną kolonią. Żeby nie było za prosto nasza kolonia może produkować tylko 7 rodzajów dóbr. Musimy z góry zaplanować, w jakim kierunku chcemy rozwinąć naszą mieścinę, tak aby produkować najbardziej pożądany i wartościowy towar.




Sama rozbudowa nie jest jednak najważniejsza. Tak jak wspomniałem, główną osią gry są floty i zarządzanie nimi. Na początku gry jesteśmy w posiadaniu 1 czy 2 statków handlowych. Każdy statek posiada określone z góry cechy. Na początku interesują nas tak naprawdę tylko dwie - pojemność ładowni oraz prędkość. Większość początkowych statków posiada 200 lub 250 pojemności, przez co dobrze musimy się zastanowić czym chcemy handlować. Jeśli dobrze wybierzemy to w krótkim czasie będziemy mogli zamówić w stoczni nowy statek lub też kupić używany.

Jeśli wybrany przez nas szlak handlowy przynosi znaczne zyski, możemy stworzyć konwój, aby zwiększyć przepływ towarów. Niestety, jeśli chcemy rozpocząć handel z nową kolonią – nawet jeśli należy do tego samego państwa – musimy wykupić prawa handlowe. Koszt takiego prawa zwiększa się z każdą nową kolonią, dochodząc czasem do absurdalnych wartości - 100 tysięcy złota, kiedy duży statek handlowy kosztuje 70 tysięcy. Oprócz praw handlowych możemy wykupić również prawa do zarządzania następną kolonią i budować imperium w imperium.




W momencie, kiedy dysponujemy już dość sporą flotą handlową oraz posiadamy prawa handlowe możemy tworzyć rozległe szlaki handlowe. Handlować możemy dosłownie z każdym bez względu, pod jaką banderą operuje. Projektując szlak handlowy jesteśmy w stanie dokładnie wskazać, gdzie, co i w jakiej cenie dany statek ma kupić lub sprzedać. Ten element gry pochłania naprawdę sporo czasu, jeśli chcemy osiągnąć maksymalny zysk. Projektowanie szlaku może również odbyć się automatycznie. W naszej kwestii zostanie wybór towaru, a komputer zdecyduje, w jakiej ilości i cenie zostanie on sprzedany lub kupiony. Dodatkowo również musimy brać pod uwagę prądy morskie oraz wiatr tak, aby nasze statki nie utknęły lub też nie zostały zatopione przez sztormy.

Gra oferuje również możliwość zakupu lub budowy okrętów wojennych oraz brania udziału w wojnach. Niestety nie jest to takie proste ze względu na ceny okrętów. Nie ułatwia sprawy również fakt, że konwój okrętów wojennych musi posiadać kapitana, którego zdobyć jest naprawdę trudno. Konieczne jest posiadanie punktów chwały, za które wykupujemy możliwość werbunku, a następnie czekamy aż jakiś kapitan będzie dostępny. Najczęściej bierze się tego, który jest dostępny bez patrzenia na jego statystyki. Podczas 8 godzinnej rozgrywki trafiła mi się jedna Pani kapitan, a flota, którą otrzymała została rozbita w pierwszym starciu...




Prowadzenie morskich bitew zostało rozwiązane dość osobliwie. Otóż w momencie starcia zostajemy przeniesieni na heksową mapę, a bitwa jest rozgrywana w trybie turowym. Każdy okręt posiada inne właściwości i może atakować, tylko kiedy stoi bokiem do przeciwnika. Gra pozwala nam również na wybór amunicji, jaką przyjdzie nam zasypywać wrogie okręty – możemy skupić się na maksymalnych uszkodzeniach statku lub tez eliminacji załogi. Jednak w momencie napotkania okrętu liniowego lepiej uciekać.

Wykonując losowe zadania oznaczone na mapie gwiazdką dość często otrzymujemy jednorazowe specjalne umiejętności, które możemy wykorzystać podczas bitwy. Nie ukrywam, że są bardzo przydatne i nie raz potrafią zmienić końcowy wynik starcia.




Jeśli chodzi o szybkość rozgrywki to nazwałbym ta grę „samograjem”. Rozgrywka jest bardzo powolna nawet na prędkości x3. W momencie, kiedy ustawimy kilka szlaków handlowych nie zostaje nam nic innego jak podziwiać widoki i czekać na przyrost gotówki. Oczywiście znajdziemy mnóstwo statystyk oraz informacji, które możemy bez końca analizować. Jednak ja wolałem gapić się na pędzące po morzu statki. Gra potrafi zahipnotyzować na długie godziny.

Port Royale 4 wygląda ślicznie, jednak z pewnej odległości. Kiedy patrzymy „z góry” na większą część mapy nie można przyczepić się do niczego. W sumie większość rozgrywki będziemy używać tego widoku. Błękitne morza, wysepki porośnięte bujną roślinnością i malutkie stateczki – idealny widok, żeby się zrelaksować. Po zbliżeniu kamery na kolonię w sumie też jest niczego sobie jednak nie jest to ten sam poziom co np. Anno 1800. Moim zdaniem jak na grę ekonomiczną jest naprawdę nieźle.




Gra na platformie Steam posiada mieszane opinie. Jeśli chcemy patrzeć na nią przez pryzmat poprzednich odsłon, jest okrojoną wersją Port Royale 3 z paroma poprawkami oraz zmianami. Zapewne fani serii czują się rozczarowani podejściem twórców, a kult Port Royale 2 jest tak mocny, że jedyną opcją zadowolenia starych wyjadaczy byłby zapewne remaster drugiej części. Podejrzewam, że zamysłem twórców było stworzenie produkcji na tyle przystępnej, aby każdy nowy gracz bez problemu potrafił się odnaleźć w grze. Jak wiadomo takie zabiegi nigdy nie są mile widziane przez zagorzałych fanów stąd tak wiele negatywnych opinii. Jeśli o mnie chodzi bawiłem się doskonale i wrócę do tego tytułu zapewne nie raz. Rozgrywka jest na tyle nieangażująca, że możemy grać robiąc inne rzeczy jednak na tyle satysfakcjonująca, że z przyjemnością patrzymy na rozwój naszego małego imperium. Moja ocena to 7/10.