Chronos rozpoczął żywot jako gra na gogle wirtualnej rzeczywistości, jednak zdecydowano, aby po czterech latach udostępnić tytuł dla posiadaczy komputerów osobistych i konsol Playstation 4, Xbox One oraz Nintendo Switch.




Stworzony przez studio Gunfire Games tytuł, jest prequelem wydarzeń do innej gry tego studia o tytule Remnant: From The Ashes, niestety nie było mi dane ograć tego tytułu więc nie mogę odnieść się do tego jak fabuła obu gier się zazębia i uzupełnia. Tym bardziej że w Chronos większą część fabuły poznajemy przez czytanie rozstawionych po lokacji ksiąg.


Poza początkiem, z którego dowiadujemy się, że nasz bohater lub bohaterka jest wybrańcem, którego zadaniem jest zgładzić pradawne zło w postaci smoka. Następnie wyruszamy zwiedzać nieprzychylne nam lokacje, tytuł jest bardzo kompetentny jak na klona gier typu Souls. Gra tłumaczy nam podstawowe założenia i pozwala przyzwyczaić się do dość powolnego tempa rozgrywki.




Rozgrywka polega na przemieszczaniu kolejnych korytarzy, otwieraniu skrótów do monolitów, które pełnią tu rolę teleportów. Nie uświadczymy tutaj jednak ognisk, jak w serii Dark Souls. Chcąc odnowić swoje leczące kamienie czy zresetować lokację musimy zginąć. Z samym umieraniem związana jest mechanika, która ma wyróżniać Chronosa na tle innych tego typu produkcji. W momencie śmierci nasz bohater starzeje się o rok i na papierze prezentuje się to znakomicie.


Jednak prawda jest taka, że mechanika ta jest w zasadzie tylko i wyłącznie kosmetyczna. Ponieważ bohater w wieku 20 lat rusza się tak samo kiedy ma lat 70, jedyna różnica jest taka, że im jesteśmy starsi tym dostajemy dostęp do korzystania z czarów. Czy w takim razie w Chronos możne umrzeć ze starości? Niestety nie, co 10 lat nasz bohater odblokowuje wzmocnienia i jednym z takich jest nieśmiertelność.




Jest jeszcze jeden problem z tą mechaniką. Na początku gry wybieramy poziom trudności, wiedząc, że jest to gra typu souls stwierdziłem, że rozpocznę rozgrywkę na normalnym poziomie trudności sprawiając, że tytuł dla doświadczonego gracza staje się bardzo łatwy. Przejście całego tytuły zajęło mi około 5 godzin, a mój bohater nawet nie dobił do 40 lat. Dlatego myślę, że jest to też doskonały tytuł, aby zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem, bo śmierć nie jest tutaj aż taką karą.


Wróćmy jednak do rozgrywki. Nasz bohater na początku swojej drogi ma do wyboru dwa rodzaje broni: topór dla graczy, którzy wolą mocne uderzenie i miecz dla tych preferujących szybkość. System walki jest bardzo dobry, mamy uniki, parowania i kontry, nasz bohater może użyć lekkiego i silnego ciosu, a i nawet aktywować specjalne magiczne zdolności. To wszystko sprawia, że walka w tej produkcji jest przyjemna, bez znaczenia ma również styl gry, jaki preferujemy, dla mnie najprzyjemniejszym orężem okazała się kosa, którą można znaleźć w późniejszym etapie gry.




Miłym dodatkiem do całej walki i eksploracji są zagadki logiczne, czasami aby gdzieś się dostać trzeba będzie rozwiązać jakąś łamigłówkę i powiem szczerze, że bardzo mi ten element przypadł do gustu, szczególnie że kojarzył się z pierwszymi odsłonami serii Tomb Rider, czasami coś trzeba przesunąć, raz połączyć przedmioty. Miły dodatek i bardzo chętnie zobaczyłbym tego w tej produkcji.


Jak na grę RPG przystało naszą postać możemy rozwijać w czterech statystykach: siły, zwinności, magii oraz witalności. Jest to prosty i przyjemny system rozwoju dający poczucie rosnącej potęgi naszego bohatera, czasami nawet zbyt dużej potęgi, bo bossowie padali jak muchy za pierwszym podejściem.




Jeśli chodzi o warstwę wizualną to jest ona bardzo estetyczna i schludna. Nie wybija się, chociaż też nie odrzuca. Wersja na Nintendo Switch, którą miałem przyjemność ogrywać prezentuje się świetnie i nie odbiega za bardzo od wersji na inne platformy. Szczególnie, ogrywany w trasie na ekranie konsolki. Liczba klatek nie spada tutaj poniżej 30, co jest już pewnym standardem przy tytułach multi platformowych wydawanych również na Switcha. Szkoda tylko, że obecny w grze język polski nie posiada polskich znaków, przez co czytanie ksiąg podczas rozgrywki jest katorgą, która sprawiła, że szybko przełączyłem ten tytuł na angielski.


Jeśli zaś chodzi o muzykę to buduje ona odpowiedni klimat, szczególnie podczas starć z bossami. Towarzyszące nam przyjemne plumkania skojarzyły mi się ze starszymi odsłonami The Legend of Zelda, a to moim zdaniem bardzo duży komplement dla twórców. Odgłosy walki jak i głosy postaci również prezentują odpowiedni poziom, nie można tutaj nic w zasadzie zarzucić.




PODSUMOWANIE


Chronos to dobry tytuł i to w zasadzie wszystko, co można o nim powiedzieć. Nie jest to kandydat do gry roku, a porządnie zrobiona produkcja. Dla fanów soulslike myślę, że jest to pozycja obowiązkowa, która umili czas w oczekiwaniu na The Elden Ring, dla innych może być to świetny wstęp do tego typu gier, bo nie jest aż tak wymagająca. Ja bawiłem się dobrze i dlatego chciałbym docenić pracę twórców i może oceniam ten tytuł nieco pobłażliwie, ale chciałbym jeszcze wrócić do świata Chronosa.


MOJA OCENA 7.5/10