Cybertaxi to produkcja, która ukazała się w 2020 r., lecz równie dobrze mogłaby zadebiutować na przełomie XX i XXI wieku, ponieważ jest stylizowana na grę retro, łączącą elementy rail shootera, RPG z wyścigówką à la Carmageddon. Za ten miszmasz gatunkowy odpowiadają deweloperzy z Projects from Basement, którymi w rzeczywistości są bracia Filip i Szymon Liebert i nie sądzę, abym musiał przypominać, kim są i z czego słyną w szeroko pojętym, polskim gamingu.

Z założenia, Cybertaxi miało być produkcją, po której nie należy się wiele spodziewać. Chociaż da się ją dość szybko skończyć, potrafi dać w kość i przypomnieć, że chociaż gry na automaty nie były najdłuższe, ale za to stanowiły wyzwanie i opróżniały portfele naszych rodziców. Na ich szczęście w 2020 r. salony z nimi są już tylko miłym wspomnieniem, a grające pociechy mogą bez problemu rozpocząć rozgrywkę od nowa. Zacznijmy jednak od początku.




Fabuła, podobnie jak założenia rozgrywki jest dość prosta, ponieważ trafiamy do cyberpunkowego miasta Hindenburg, w którym niejaki środek Hythergine zamienił ludzi w psychopatycznych morderców. Naszym zadaniem jest zapewnienie ocalałym bezpiecznego transportu do celu, lecz oczywiście w tak niebezpiecznej okolicy, prawie każdy chce nas zabić, więc nasza taksówka jest przy okazji ruchomą maszyną mordu.




I to właściwie wszystko, co trzeba wiedzieć, dlatego byłem mile zaskoczony, gdy okazało się, że mieszkańcy, którzy wsiedli do taksówki, zaczęli ze mną rozmawiać i musiałem się zastanowić, jak odpowiedzieć. Jednak nie jest to szczególnie rozbudowany system, ponieważ sprowadza się jedynie do wyboru opcji A lub B, a wpływ na naszą reputację wydaje się czysto symboliczny.



Podobnie jest z konstrukcją misji, ponieważ w Cybertaxi przemierzamy trzy dzielnice, ale już pierwsza ma 55 zadań. Chociaż raz klient poprosił mnie, abym w określonym czasie go zawiózł we wskazane miejsce, a inny zlecił mi przejechanie kogoś, trudno powiedzieć, które są tymi głównymi.

Moim zdaniem, tak duża ilość questów to lekka przesada, zwłaszcza że w grze dość szybko można zginąć, co wiąże się z rozpoczęciem wszystkiego od nowa lub wczytaniem manualnego zapisu, więc ukończenie pierwszej dzielnicy, a tym bardziej dotarcie do mechanika jest sporym wyzwaniem. Dlatego jak widać, rozgrywka jest dość powtarzalna, lecz autorzy postarali się, aby była w jakimś stopniu angażująca.




Przystępując do gry, musimy wybrać kolor auta, jakim będziemy się poruszać. Ma to znaczenie, ponieważ do każdego przypisane jest ulepszenie. Kolejnych będziemy mogli dokonywać poprzez wykonywanie misji, za które dostaniemy nie tylko pieniądze np. na naprawę auta, ale i punkty umożliwiające kupno nowych zdolności.



Co prawda nie są to umiejętności, które mają diametralny wpływ na rozgrywkę, lecz jest to na tyle dobrze rozbudowany system, że wręcz prosi się o regularne dorzucanie kolejnych zdolności i zmniejszenie bariery punktowej, ponieważ aby otrzymać 1 talent musimy wykonać 10 zadań.

Jednak najbardziej chciałbym, aby pojawiło się coś, co wpłynęłoby na system jazdy, który, choć potrafi bawić, jest dość toporny. Taksówka wyraźnie reaguje z kilkusekundowym opóźnieniem i ze zdecydowanie zbyt dużą czułością, przez co istnieje spora szansa, że podczas skręcania wjedziemy w jakąś latarnię lub słup.

Jest to istotne, ponieważ w grze nie ma żadnego systemu destrukcji otoczenia, więc każde uderzenie w barierkę powoduje, że nasze auto jeszcze bardziej się niszczy.



I właśnie podczas gry w Cybertaxi częściej zabije nas model jazdy oraz elementy gameplayu niż wrogowie na ulicy. Mam tu na myśli mechanikę mapy czy wspomnianych wcześniej rozmów z klientami. Gra nie posiada żadnego GPS-a i aby się dowiedzieć, gdzie jechać, musimy otworzyć całą planszę, która zasłoni nam ekran.

Niestety, interfejs jest przeładowany informacjami i jest jednym z największych minusów tego tytułu, ponieważ przeglądanie mapy czy skomplikowanej klawiszologii (której nie da się zmienić) odbywa się w czasie rzeczywistym, co oznacza, że w momencie ustalania trasy czy kupowania części możemy natrafić na gang, który w tym czasie nas zabije.



Gra stara się nas zachęcić do ostrożnej jazdy także poprzez to, że każde przejechanie przechodnia wiążę się z tym, że cała szyba auta jest zabrudzona krwią. To kapitalny smaczek, lecz w praktyce szybko zaczyna działać na nerwy, ponieważ liczba przechodzących przez ulicę ludzi jest spora i czasami nie da się nie przemienić kogoś w krwistoczerwony placek. Tym bardziej że ulice są dość ciemne, więc nietrudno o spowodowanie nieumyślnej śmierci.

Mimo to oprawa graficzna Cybertaxi jest nie tylko klimatyczna, ale i po prostu ładna. Produkcja powstawała na silniku Unity, a budynki i auta to proste modele, lecz jak na produkt, który kosztuje 35,99 zł i musi przedzierać się przez zalew innych tanich produkcji, wygląda solidnie i naprawdę może się podobać. Podobnie jest z muzyką, której nie ma dużo i szybko da się zauważyć, że utwory się zapętlają, lecz swoje zadanie spełniają i podkreślają cyberpunkowy klimat.

Podsumowując, chociaż Cybertaxi powstawał po godzinach, jest naprawdę przyjemną grą. Warto jednak podkreślić, że jest cały czas rozwijana i ulepszana o kolejne aktualizacje i w przyszłości może otrzymać m.in. polskie napisy. Jednak już na ten moment jest to tytuł, z którym zwłaszcza fani retro gier spędzą trochę czasu.

Ocena - 7/10