Ten przydługi wstęp miał na celu zademonstrować, że nie jestem rolnikiem. Powiem więcej, cały życie spędziłem w mieście, a wycieczka na wieś była czymś w rodzaju atrakcji turystycznej. Wydawałem się więc idealną osobą do recenzji Farming Simulator 19. W bardzo ubogim kreatorze postaci nazwałem swojego rolnika Spiralus i wyruszyłem aby uratować świat i przy okazji zostać najlepszym rolnikiem jaki chodził po ziemi.

Jak się potem okazało w grze nie ratujemy świata przed zagładą, a żeby zostać królem rolników, na którego będzie spoglądać każda świnia i gąska potrzeba ogromnej wiedzy, które jak pewnie się domyślacie, nie posiadałem.

Początki są bardzo ciężkie, dawno nie przypominam sobie gry, która miała by tak wymagający próg wejścia, no może seria Dark Souls jest temu bliska, ale tam przynajmniej były podpowiedzi od innych graczy. Tytuł na początku wzbudzał we mnie ogromne pokłady frustracji. Pomimo wszelkiej maści samouczków i poradników, nad którymi spędziłem czas, dalej nic nie rozumiałem. 



 

Uruchomiłem nową grę i zacząłem poznawać świat, wykonałem kilka prostych zadań, które gra mi zaproponowała, jednak potem znowu zostałem sam. Nie wiedząc w co mam włożyć ręce czy jaką pracą się zająć.

Wyszukałem więc na telefonie poradnik i kontynuowałem swoją pracę. Próg wejścia do Farming Simulator 19 jest olbrzymi. Zwłaszcza, że edycja Premium, którą miałem za zadanie zrecenzować obejmowała wszystkie wydane do tej pory dodatki do gry. 

Tytuł daje ogromne możliwości, stworzenia takiej farmy jaką sobie wymarzyliśmy. Chcemy uprawiać buraki, założyć plantacje bawełny, a może hodować zwierzęta, nie ma problemu. Ogrom prac i zajęć jakimi możemy się zająć jest olbrzymi. Całe szczęście, że przy większości zadań możemy zatrudnić pomocnika, który wykona powierzoną mu pracę najlepiej jak jego sztuczna inteligencja mu na to pozwoli. Warto jednak ich pilnować, bo zdarza się, że zetną nasze plony krzywo, albo nagle zatną się gdzieś bez celu, jakby stwierdzili, że mają gdzieś robotę i nie będą pracować.



Poza uprawą i rozwojem własnej farmy, możemy wykonać różnej maści kontrakty dla innych rolników i lokalnych przedsiębiorców: to skosimy im pole, to przewieziemy ładunek. Zadania są różnorodne i mogą podreperować trochę nasz budżet, jednak znowu, szkoda, że tytuł nie tłumaczy w żaden sposób jak do niektórych rzeczy mamy podejść. Moim zdaniem przydał by się system podpowiedzi z informacją o potrzebnych narzędziach czy sprzęcie, aby nieco pomóc nowym graczom odnaleźć się w tym świecie.  

Powoli jednak zaczynałem rozumieć mechaniki tej produkcji i nawet potrafiłem wciągnąć się w rozgrywkę na kilka dobrych godzin, wyrywając chwasty dla relaksu. Wszystko opiera się na zdobywaniu pieniędzy, rozbudowie farmy, aby dostawać jeszcze więcej pieniędzy.

Cały rozgrywka toczy się na otwartej mapie po apokalipsie zombie, dlatego, że poza nami, jedynie czasami przejedzie samochód, ale to wszystko. Nie ma więc mowy, aby po ciężkiej pracy na roli wyskoczyć sobie ze swoimi znajomymi farmerami do klubu country na uboczu.




Podczas jazdy towarzyszy nam muzyka, byłem zaskoczony jak wiele znanych i licencjonowanych piosenek posiada radio w samochodzie. Co do innych odgłosów to mogę jedynie powiedzieć, że dobrze jak są. Kilka razy zdarzyło się, że tytuł uruchamiał się bez dźwięku, czasami tracił go w trakcie.

Gdy po raz pierwszy chciałem zagrać w Farming Simulator nie miałem muzyki, dźwięk pojawił się dopiero po 15 minutach. Oprawa graficzny również jest bardzo nierówna. Modele pojazdów, a jest ich w tej grze aż 400, wyglądają świetnie i wszystkie są licencjonowane. Kontrastują z tym proste modele postaci czy trawa będąca tak naprawdę obiektem dwuwymiarowym. 

Najważniejszym trybem rozgrywki jest oczywiście kariera, gdzie dostajemy możliwość zabawy w trzech wariantach, każdy trudniejszy od kolejnego. Pierwszy oferuje dużą ilość pieniędzy i własne ziemie, drugi gdzie nie posiadamy tylko pieniądze i trzeci, najtrudniejszy gdzie na wszystko musimy sobie zapracować sami. 




Będąc całkowicie szczery, patrząc na ogrom wszystkiego, nawet nie próbowałem sił we wszystkich trybach, skupiłem się na pierwszym i muszę przyznać, że naprawdę dobrze się bawiłem wcielając się w wirtualnego rolnika, ale nie aż tak aby sprzedawać swoje wygodne mieszkanie i zakładać gospodarstwo. No cóż, teraz przynajmniej wiem czym jest kultywator i do czego służy.




PODSUMOWANIE


Farming Simulator to solidna produkcja, której wysoki próg wejścia może z początku odrzucić do stania się wirtualnym rolnikiem. Poczekajcie tylko jak uda wam się zasadzić i wyhodować pierwsze plony, daje to ogromną satysfakcję, którą dla żartu porównam do ubicia bossa w Dark Souls. Pomimo, że nie zostanę wielkim fanem tego typu produkcji to rozumiem co ludzie w nich widzą. W symulatorze farmy można się zrelaksować, jeżeli tylko człowiek wie co robić.


MOJA OCENA 8/10