Miesiąc temu, pisałam o premierze nowej gry free-to-play o nazwie Genshin Impact. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że produkcja ta zajdzie tak daleko, zdobywając tak wielu zwolenników i zwracając się już po niecałych dwóch tygodniach od debiutu. Z jednej strony, szczerze mówiąc dziwiłam się, gdyż we wspomnianym artykule pisałam również jak wielu graczy Nintendo oburzyło się na twórców oskarżając ich o plagiat gry The Legend of Zelda: Breath of the Wild, ale o tym nieco później. Tak czy siak, ostatecznie, sama zapragnęłam wypróbować ten tytuł.



Na początek może po krótce o samej produkcji. Genshin Impact stworzone przez studio MiHoYo to trzecioosobowa gra akcji typu RPG z dużym otwartym światem. Gracz na początku gry dokonuje wyboru między rodzeństwem – żeńską lub męską postacią. Ich imię wybieramy sami wpisując swój nick. Wcielając się w jedno z nich zaczynamy swoją przygodę w malowniczym i pełnym magii świecie o nazwie Teyvat, w którym naszym głównym celem będzie odnalezienie swojego brata bądź siostry, przy okazji przemierzając wielki świat i odkrywając jego sekrety.

Do Genshin Impact przede wszystkim przyciągnęła mnie grafika. W Zeldę również nie raz chciałam zagrać, lecz zawsze ostatecznie zniechęcał mnie właśnie styl graficzny. Tutaj, chińscy twórcy proponowali tytuł rzeczywiście na pierwszy rzut oka podobny do Breath of the Wild, jednak z o wiele bardziej malowniczymi i milszymi dla oka widokami. Mimo, że produkcja nie jest japońska, to wszystkie postacie wyglądają jakby zostały żywo wyjcięte z anime.




Bałam się, że przez to postacie będą przeseksualizowane, jak to w grach typu anime bywa. Miło się jednak zaskoczyłam, gdyż do momentu, w którym doszłam, zauważyłam jednego takiego bohatera, a konkretnie bibliotekarkę imieniem Lisa, która posługuje się magią. Jednak nawet ona nie została ukazana tak, żeby jakoś bardzo raziło to w oczy.


Lisa - postać fabularna i grywalna

Sama rozgrywka jest według mnie bardzo przyjemna. Zbieranie postaci, tworzenie z nich drużyn, aby potem móc nimi walczyć przeciwko złym stworom, ludziom czy też bossom. Urzekła mnie sama mechanika, polegająca na tym, że każda z postaci włada innym żywiołem i aby z łatwością pokonywać wrogów, trzeba wykazać się nie byle jakim myśleniem, gdyż czasem jedynie odpowiednie kombinacje drużyn oraz żywiołów dają przewagę w walce.


Przykład bohaterki Amber - ogień

Na plus są również dialogi. Osobiście rzadko w grach typu RPG mam tak, że nie chce przewijać dialogów. Tu jednak tak właśnie jest, gdyż nie są prawie nigdy przesadnie długie, historia jest dość wciągająca, a sama kamera podczas nich nie pozwala graczowi się nudzić. Cały czas pozostaje ona w ruchu, dopełniając tym samym dynamikę wypowiedzi postaci, tak jak robią to gesty w normalnych codziennych rozmowach.

Jak już przy rozmowach jesteśmy, muszę wspomnieć, że już na samym początku naszych przygód poznajemy naszego małego towarzysza imieniem Paimon, z którym (według historii) zaprzyjaźniamy się po tym jak uratowaliśmy go przed utonięciem w jeziorze. Jest to z jednej strony bardzo irytująca postać, a z drugiej całkiem zabawna. Myślę, że wielu graczy podzielonych jest na tych, których denerwuje i na tych, którzy ją bardzo lubią.

Poniżej znajdziecie materiał, który idealnie pokazuje dialogi i humor jaki Chińczycy zawarli w swojej grze. Jest to fragment rozgrywki, jednak spokojnie, nie znajdziecie tam żadnych spoilerów dotyczących fabuły.



Przyjemny jest również system ulepszania broni bohaterów. Dzięki ciągłej eksploracji świata, graczowi nigdy nie zabraknie itemów do tego potrzebnych. Na dodatek, nie musimy biegać i sprzedawać starych słabych broni, gdyż możemy je po prostu ,,zużyć’’ dodając je do jednej wybranej, tworząc w ten sposób coraz to lepszy przedmiot. Dzięki temu zabiegowi możemy pozbywać się niechcianych broni w praktyczny sposób.



Przy okazji broni – w Genshin Impact wszyscy bohaterowie noszą je na plecach, jednak nie zwyczajnie, a dosłownie lewitują one przy postaciach. W przeciwieństwie do innych gier, twórcy nie próbują na siłę pokazać, że te przedmioty są jakoś przymocowane i trzymają się na czymś konkretnym. Widać, że postawili na magię. Nic w sumie dziwnego, w końcu całe uniwersum jest nią wypełnione. Podobny zabieg mogliśmy zobaczyć w innej grze – NieR:Automata.




Czas teraz trochę ponarzekać, żeby nie było, że wszystko w tej grze jest bez skazy. Jak każda produkcja, Genshin Impact również ma swoje wady. Zacznijmy może od najbardziej denerwującej rzeczy (i wcale nie jest to mała Paimon).

Gra pozwala nam grać postaciami z linii fabularnej. Z jednej strony jest to całkiem ciekawe posunięcie, ale z drugiej niestety czasem dochodzi do sytuacji, kiedy da się podejść grywalnym NPC do niego samego. Wygląda to co najmniej zabawnie, jednak przy okazji bardzo niszczy to klimat, który gra od początku tworzy.




Występuje również pewien błąd, który jest dla mnie naprawdę irytujący. Nie wiem czy występuje on u każdego gracza, jednak za każdym razem, gdy rozpoczynam grę muszę od początku ustawiać dźwięk, bo każdy suwak jest na zupełnie innym poziomie.

Ponadto, kiedy ustawię odpowiednią dla siebie głośność, podczas cut-scenek oraz wypowiedzi fabularnych, głośność niektórych wypowiedzi znacznie się podwyższa, podczas gdy zwykłe rozmowy z postaciami są na poziomie, który sama ustawiłam. Jest to dość uciążliwe, szczególnie przy graniu na słuchawkach i na razie nie znalazłam sposobu, aby się z tym uporać.




Dodatkowo, wielu graczy (tak jak wspominałam na początku artykułu) uważa, że Genshin Impact jest aż za bardzo podobne do tytułu na Nintendo Swicth - gry The Legend of Zelda: Breath of the Wild. Sami twórcy nie kryją, że gra ta zdecydowanie była dla nich inspiracją, jednak tym samym proszą, aby nie patrzeć na ich nowy tytuł powierzchownie i dać mu szansę. Rzeczywiście zgodzę się z nimi – Genshin Impact w kilku mechanikach czy animacjach bardzo przypomina wspomnianą Zeldę. Jednak kiedy zagłębiłam się w rozgrywkę zobaczyłam zupełnie inną opowieść, innych bohaterów i według mnie o wiele bardziej barwny świat.

Pamiętajmy również, że sama rozgrywka w Genshin Impact ma zupełnie inne założenie. Podczas gdy w Zeldzie gramy zawsze sami, pojedynczą postacią – Linkiem, to tutaj stawiamy na tworzenie drużyn z wielu dostępnych bohaterów wraz z odpowiednią kombinacją żywiołów. Moim zdaniem te różnice przyćmiewają podobieństwa. Zostawiam was jednak z bardzo ciekawym materiałem od GameSpot pokazującym największe podobieństwa między tymi dwiema grami.



Genshin Impact dostępne jest na kilku platformach – PC, PlayStation 4 oraz na telefony komórkowe (iOS i Android). W grę możemy grać zarówno solo, jak i z innymi graczami (od osiągnięcia 16 poziomu), a co najlepsze – użytkownicy mają możliwość crossplayu na wszystkich dostępnych platformach. W 2021 produkcja trafi również na konsole Nintendo Switch.

Podsumowując, Genshin Impact jako darmowa gra oferuje zaskakująco ciekawą rozgrywkę, która starczy na wiele godzin eksploracji samemu bądź z przyjaciółmi. Na graczy czeka wielki otwarty świat, który w najbliższych miesiącach będzie coraz to bardziej powiększany, gdyż twórcy zapowiedzieli, że nowe regiony pojawią się w grze już wkrótce. Rozgrywka jest bardzo przyjemna dzięki bardzo kolorowemu światu, oryginalnej historii oraz dobrze dobranej i klimatycznej muzyce. Ode mnie Genshin Impact dostaje mocne 8/10.