Fani uniwersum DC od dawna mogli zagrywać się w świetnego Batmana od studia Rocksteady. Na odpowiedź od Marvela fani musieli czekać do 2018 roku, wtedy to studio Insomniac Games wydało ekskluzywnie na Playstation 4 jedną z moim zdaniem najlepszych gier o pająku.


To, co działało w tej grze, to wykreowany świat. Twórcy stworzyli swojego własnego Spider-Mana, który różni się od swojego filmowego czy komiksowego pierwowzoru, ale to sprawdza się świetnie. Pomimo tego, że dokładnie wiedziałem kto kim jest i co się z nim stanie, to śledziłem opowieść z zapartym tchem, aż do samego końca. Co ciekawe wersja Petera Parkera z gry kilka razy zaliczyła występ na kartach komiksu w wydarzeniu nazwanym Spider-Verse, a oficjalna nazwa świata, z którego pochodzi to Ziemia-1048.




Teraz po 2 latach dostajemy na Playstation 4 oraz Playstation 5 samodzielny dodatek, który ma kontynuować wątki znane z oryginału oraz rozwijać, postać nowego Spider-Man’a – Milesa Moralesa. Postać ta zadebiutowała w komiksach ze świata Ultimate, jest to inna wersja ziemi i jest stosunkowo młodym bohaterem. Stworzył go Brian Micheal Bendis w 2011 na łamach komiksów z serii Ultimate Spider-Man, przejął on role człowieka pająka po tym jak Green Goblin zabił Petera Parkera właśnie w świecie Ultimate. Ze względu na swoją popularność Miles, został przeniesiony do głównego uniwersum komiksów Marvela, czyli Ziemi-616 i działa tam do teraz.


Wydarzenia dzieją się rok po odsłonie z 2018 roku. Miles, który w poprzedniej części został ugryziony przez pająka i zyskał moce coraz lepiej czuje się jako Spider-Man i pomaga oryginałowi w jego codziennym zwalczaniu przestępczości. Peter jednak wyjeżdża do Europy pomóc w pracy Mary Jane i zostawia cały Nowy Jork pod opiekę nowego Spider-Mana. Nie chce za bardzo zdradzać fabuły, bo pomimo wielu wad, jest ona jednym z największych plusów tej gry. Szkoda więc, że później zaczyna się nieco rozmywać, tworząc sztampową opowieść o poszukiwaniu siebie. Całość ratuje Miles, choć mogę przypuszczać, że wielu nie przypadnie on do gustu z jednego prostego powodu...nie jest to Peter Parker.




Pojawia się tu kilka nowych i starych postaci jednak nie liczcie na kogoś znanego. Mamy postać najlepszego przyjaciela Milesa, Ganke Lee, który jest jak to się mówi „gościem w krześle”, czyli siedzi przed komputerem i pomaga naszego herosowi w jego codziennej pracy superbohatera. Pojawia się znany z oscarowej animacji Prowler, jednak wszystko to jakby za mało. Gra pomimo wielu epickich wydarzeń, cierpi przez brak ikonicznych postaci i zastąpienie ich kimś, kto tak naprawdę nas nie interesuje, bo jak określić kolejnego złego „Pana Korporacje” czy Rhino, z którym walczyliśmy już poprzednim razem.


Niby Milesem walczy się trochę inaczej niż Peterem, z początku nawet odniosłem wrażenie, że nowy Spider-Man jest po prostu słaby, problem rozwiązał się po kilku ulepszeniach postaci. Dziwi tym bardziej fakt, że twórcy tak mało dają nam okazji do bezpośredniej walki. Klepanie przeciwników w dziąsła jest tak samo satysfakcjonująca jak w oryginale. Jednak tutaj mamy zdecydowanie więcej działań po cichu, pewnie jest to związane z tym, że nasz bohater posiada moc kamuflażu. Skradania jest tak dużo, że w pewnym momencie miałem tego dość i wchodziłem świadomie w otwarty konflikt, aby tylko trochę nabić siniaków wirtualnym bandytom.




Z przeciwnikami jest jeszcze jeden problem. Miles posiada Moc Jadu, są to wyładowania bioelektryczne, którym razi przeciwników. Większość walk została oparta na mechanice stosowania tego jednego ataku. Opiera się to na tym, że zazwyczaj na początku walki sprzedajemy szybkie strzały w potylice z Jadu aby potem unikać przeciwników do czasu zapełnienia paska i ponownego zastosowania Jadu. Wydaje mi się, że twórcy za bardzo chcieli odróżnić Moralesa od Petera, dlatego taka, a nie inna decyzja. Powtórzę jednak walka jest dalej bardzo satysfakcjonująca i sprawia ogromną przyjemność.


Z początku bardzo nie podobało mi się drzewko rozwoju postaci. Wydawało mi się, że nie przeniosą się na potencjał bojowy naszej postaci i bardzo się myliłem. Takie umiejętności jak lepszy kamuflaż czy możliwość rażenia „Jadem” wielu przeciwników stała się bardzo pomocna w szybkim eliminowaniu przestępców. Chociaż trochę nie zrozumiała jest dla mnie decyzja, że część umiejętności odblokowuje się dopiero podczas tzw. Nowej Gry+, gdzie zaczynamy zabawę z już odblokowanymi mocami.




Jeśli chodzi o sam trzon rozgrywki to jest to w zasadzie kalka rozwiązań z odsłony z 2018 roku. Dalej jest to gra z otwartym światem, gdzie bujamy się na pajęczynie przez Nowy Jork i ratujemy ludzi, udaremniamy przestępstwa. Nawet przedmioty do znalezienia to kalka z poprzedniej części. Tylko zamiast plecaków zbieramy kapsuły czasu, które Miles umieścił w różnych miejscach jako dziecko.


Wydaje mi się, że Insomniac oszczędzają siły na pełnoprawną drugą odsłonę. Najlepiej powiedzieć, że jest tutaj co robić pomiędzy misjami. Tym bardziej że wprowadzono więcej zadań pobocznych oraz specjalnych fabularnych wydarzeń dostępnych z aplikacji telefonu Milesa. Koniec z bujaniem się po mieście w nadziei, że skrypt odpali nam jakieś przestępstwo. Teraz wszystko możemy wykonać za pomocą aplikacji, co zachęca do wykonywania tych zadań, a są one naprawdę ciekawe. Jeśli gdzieś Miles Morales jest lepszy od poprzednika to właśnie w tych pobocznych misjach.




A zwiedzanie miasta za pomocą bujania się na pajęczynie dalej jest świetne, akcja gry dzieje się podczas świąt bożego narodzenia, zobaczymy więc pięknie przyozdobione ulice, miasto pokryte śniegiem to wszystko wygląda wspaniale. Opady śniegu, zamglone lekko miasto. To wszystko sprawia, że Spider-Man może być jedną z najlepszych gier świątecznych. Nic tylko puścić w tle klasyczne utwory pokroju Last Christman czy Let it Snow i zwiedzać pięknie odwzorowany Nowy Jork. W parze w piękną oprawą idzie muzyka, klimatem uderzającym w hip-hop. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, chociaż uważam to za bardzo stereotypowe, że w grze o afroamerykańskim nastolatku mamy hip-hop.


Niestety muszę wspomnieć o błędach, a napotkałem ich całkiem sporo i to dwa poważne, które sprawiły, że musiałem resetować tytuł. Przez co gra sprawia wrażenie robionej na szybko. Nie doczytujące się tekstury, niewczytująca się gra czy wpadanie pod tekstury. Nie ma tych błędów sporo, jednak podczas mojej około 12-godzinnej przygody napotkałem ich kilka.


Jak podsumować Marvel’s Spider-Man: Miles Morales? To wciąż dobry tytuł, nie jest tak świetny jak oryginał, jednak dalej bawiłem się przy nim świetnie. Miles to bohater, którego łatwo polubić, a mechaniki poznane już w grze z 2018 roku dalej działają. Grafika i muzyka są świetne i tylko pogłębiają imersje ze zwiedzania wirtualnego Nowego Jorku. To po prostu więcej tego samego, dla fanów tytuł obowiązkowy, jednak nic się nie stanie jak trochę się z zakupem wstrzymacie. Moja ocena to 8/10.