Dlatego sam dziwie się sobie, jak bardzo Rover Mechanic Simulator mi się podoba. Tym bardziej że nigdy nie interesowałem się łazikami kosmicznymi.


Rover Mechanic Simulator to gra studia Pyramid Games, które mieści się w Lublinie. Wcielamy się w role mechanika, który ma za zadanie naprawiać oraz konserwować marsjańskie łaziki. Dostajemy do naszej dyspozycji warsztat pełen egzotycznych sprzętów i przejmujemy zlecenia z poziomu naszego podręcznego tabletu. Zanim jednak przejdziemy do rozwijania naszej kariery mechanika, tytuł zasypuje nas lawiną samouczków i podpowiedzi co mamy robić i jak grać.




Przejście treningu zajęło mi około półtorej godziny i po tym czasie dostałem już możliwość swobodnego działania. Muszę przyznać, że tu pojawił się pierwszy zgrzyt. Nauka jest nudna, dostajemy ścianę tekstu do przeczytania, a następnie mamy wykonać proste zadanie. Z jednej strony tytuł nie pozwala nam czegoś zepsuć, z drugiej miałem już tego dość i chciałem już sam decydować o sobie. Gdy przejdziemy ten etap, rozgrywka będzie toczyć się w powtarzalnej pętli.


Przyjmujemy zlecenie z poziomu tabletu. Usługę możemy wykonać w dwóch trybach: standardowy oraz premium. Ten pierwszy to zwykła naprawa, z kolei drugi rodzaj daje nam wykonać zlecenie pod presją czasu i za większe pieniądze. Nie sprawia to, że rozgrywka staje się bardziej dynamiczna, tym bardziej kiedy wiemy już co robić. Sam byłem zaskoczony jak po paru godzinach zaczynałem rozumieć budowę łazików i bez problemu wynajdywać kolejne usterki i bez problemowo je naprawiając.




Teraz dokładnie postaram się opisać pętle rozgrywki, o której wcześniej wspomniałem. Na początku z naszego tabletu wybieramy interesujące nas zlecenie, zatwierdzamy je i nasz „pacjent” pojawia się w warsztacie. Niestety, nie możemy jeszcze zabrać się za jego diagnozę, musimy go przemieścić z transportera na nasz stół warsztatowy. Jest to w zasadzie zapychacz, który moim zdaniem psuje nieco grę. Nie wprowadza w zasadzie nic, a po pewnym czasie zaczyna to irytować, bo musimy to robić zawsze.


Następnie przechodzimy do sprawdzania usterki, kiedy już zdiagnozujemy problem, możemy w końcu rozkręcić pojazd, w prostej i przyjemnej mini gierce, gdzie nakierowujemy kursor na podświetlone na zielono śruby i odkręcamy. Mając już uszkodzoną część, udajemy się do drukarki 3D, która za odpowiednią cenę wydrukuje nam każdą część i elektronikę do łazika. Potem pozostaje tylko prosta mini gra logiczna z napięciem. Musimy z pomocą odpowiednich elementów doprowadzić napięcie do baterii. Przy okazji dobierając klocki tak, aby aktualne napięcie zgadzało się z napięciem docelowym. Dodam jeszcze, że niemal identyczna minigra pojawiła się w grze Marvel’s Spider-Man na Playstation 4.




Pomimo tej dość prostej pętli, tytuł daje ogromną masę frajdy. Naprawianie i poznawanie kolejnych maszyn daje masę frajdy i nawet złapałem się na tym, że miałem syndrom jeszcze jednej naprawy. Z przyjemnością poznawałem kolejne modele łazików i aż szkoda, że jest ich tylko kilka modeli. Jednak dzięki temu, szybko jesteśmy w stanie je opanować i dokonywać napraw.


Rover Mechanic Simulator naprawdę pozwala się poczuć jak specjalista, zwłaszcza że za każdą naprawdę dostajemy punkty doświadczenia, które następnie wykorzystamy, aby rozwinąć naszą postać, aby jeszcze sprawniej dokonywać niezbędnych renowacji. Do wyboru mamy trzy ścieżki: technik, ekonomista oraz analityk. Technik pozwala na szybsze wykręcanie śrub, ekonomista pozwala na lepsze ceny w drukarce 3D, a analityk rozwija te zdolności, które odpowiadają za diagnozowanie problemów.




Podczas ogrywania tytułu głównie skupiałem się na rozwijaniu drzewka ekonomisty, aby szybko móc kupować całe części i dokonywać jeszcze szybszych napraw. Przez co pozostałe umiejętności, wydały mi się dodane trochę na siłę. Umiejętność szybszego wykręcania śrub jest przydatna, ale na początku nie jest aż tak potrzebna.


Jeśli chodzi o warstwę audiowizualną tytułu, to w zasadzie nie wiem jak go ocenić. Jest schludnie i sterylnie. Jeśli nie posiadacie np. 6-letniego laptopa. Tytuł nie powinien wypalać waszych kart graficznych. Przy okazji warto wspomnieć, że tytuł przez swoje powolne tempo świetnie ogrywa się za pomocą usługi Geforce Now. Grafika jest w porządku, modele łazików śliczne i raczej nikogo nie odrzuci. Co innego jest z muzyką, w zasadzie to mogłoby jej nie być.




O ile dźwięki wykręcania śrub, odgłosy maszyn są satysfakcjonujące i ucieszą majsterkowiczów, tak muzyka jest straszna. W naszym warsztacie możemy uruchomić radio i umilać sobie tym sposobem czas. Niestety utwory zaproponowane przez twórców przywodzą na myśl losowe utwory bez licencji, przywodzące na myśl ścieżki dźwiękowe z windy w galerii handlowej. Na szczęście dostaliśmy możliwość dodawania własnych utworów, do czego serdecznie zachęcam, no, chyba że lubicie pracować w ciszy i skupieniu.


PODSUMOWANIE

Rover Mechanic Simulator to tytuł, do którego nie da się przyczepić. Obiecuje wcielenie się w mechanika łazików kosmicznych i to dostajemy. Tytuł dla zapaleńców kosmosu i wszelkiej maści symulatorów. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie, w tym tytule mogłem się bowiem zrelaksować i wsiąknąć w naprawę kolejnych pojazdów. Uważam, że pomimo monotonii, która wkrada się do tego tytułu. Nie jest to produkcja, przy której spędzicie masę godzin i przeżyjecie niesamowitą przygodę, jednak nie jest to też tytuł zły. Jest to dobrze wykonana produkcja, przy której można się zrelaksować po ciężkim dniu.


MOJA OCENA TO 7/10