Resident Evil VIllage jest to już ósma odsłona kultowej serii gier z gatunku survival horror, która miała premierę 7 maja 2021 roku na platformach PC, PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox One, Xbox Series X/S, Google Stadia. Wcielamy się w niej w znanego z poprzedniej części Ethana Wintersa (jednakże jej znajomość nie jest wymagana w Village), prowadzącego spokojne życie wraz z żoną Mia oraz córeczką Rose. A przynajmniej takie było do momentu zaatakowania przez Chrisa Redfielda, w którego następstwie Mia ginie od ran postrzałowych, a Rose zostaje porwana. Sam główny bohater ulega wypadkowi samochodowemu (spowodowanego przez porywaczy), po czym budzi się gdzieś w lesie, nieopodal tajemniczej wioski znajdującej się pod upiornym zamkiem i rusza na poszukiwania córki, co rozpoczyna właściwą grę.




Fabuła i związane z nią elementy rozgrywki

Do naszej dyspozycji poza początkową wioską, (która jest swego rodzaju prologiem) zostały oddane 4 lokacje, czyli znany z materiałów promocyjnych Zamek Lady Dimitrescu, Dom Benevento, Twierdza oraz Fabryka Heisenberga. Gra od samego początku stara się nas trzymać w napięciu, choć czasem można odnieść wrażenie, że nie robi tego stale, ponieważ bywają momenty, w których fabuła drastycznie zwalnia.






Z drugiej strony daje nam to chwilę oddechu, pozwalając nam na eksplorację, a tej tutaj nie brakuje. Twórcy odpowiedzialni za kreację świata przedstawionego wspięli się na Mount Everest level designu, któremu blisko jest do produkcji studia From Software. Dzięki temu gracze będą czuli radość z każdego odkrytego skrótu czy innych ukrytych znajdziek, gdzie możemy natrafić na skarby pilnowane przez opcjonalnych bossów. Nie zabraknie również zagadek środowiskowych, choć jest ich zdecydowanie mniej niż w pierwszych trzech odsłonach serii pamiętających erę PSXa.






Bestiariusz przedstawiony w grze również zasługuje na pochwałę, w którym to znajdziemy przeróżne potwory — od zwykłych „szeregowych” zombie, przez wampiry i wilkołaki, po latające monstra. Należy wspomnieć również, że główni bossowie oraz ich design zapadają w pamięć. Już sama Lady Dimitrescu od początku kampanii marketingowej Resident Evil Village wzbudzała zainteresowanie fanów serii i prawdopodobnie przyczyniła się do sukcesu sprzedażowego gry, ale pozostali antagoniści również wpasowują się w klimat zapoczątkowany przez wampirzycę.

W grze istotną funkcję ponownie pełni crafting, więc przyjdzie nam zbierać masę materiałów, aby później wytworzyć amunicję czy też lekarstwa pozwalające pożyć trochę dłużej. Podczas eksploracji świata, napotkamy również na kosztowności takie jak kryształowy naszyjnik, które będziemy mogli sprzedać u kupca Duke’a, aby kupić ulepszenia broni, zwiększyć pojemność inwentarza oraz amunicji i lekarstw. Dodatkowo może on nam przyrządzić jedzenie po ówczesnym dostarczeniu odpowiednich składników, które na stałe podniosą nam dane statystyki.






Jedyne, do czego można się przyczepić to brak języka polskiego, o co wielu graczy ma żal do Capcomu. Co prawda Village nie ma ogromnej ilości tekstu, a sam język angielski użyty w grze nie jest wymagający. Niemniej jest to coś, nad czym ubolewam, ponieważ widać tutaj stosunek wydawcy do polskich fanów serii. Na szczęście, w sieci pojawiły się informacje o powstającej fanowskiej lokalizacji, ale na tę trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Miejmy nadzieje, że w kolejnej odsłonie Capcom pokusi się o przygotowanie napisów, jak to miało miejsce w poprzedniej odsłonie. Niestety z tego właśnie powodu.leci minus dla Village.


Sterowanie i jego bolączki…

Tutaj tak naprawdę mam największy zgrzyt z nową odsłoną serii Resident Evil. Mam wrażenie, że twórcy nie mogli się zdecydować, jak zaprojektować sterowanie. Dla przykładu cofanie się do poprzedniego menu nie jest możliwe za pomocą ESC, lecz prawego przycisku myszki, a jest to tylko wierzchołek góry lodowej w tej materii. Jasne, można sobie dostosować keybindy, ale są jednak pewne standardy wypracowane przez lata, które tutaj nie zostały uwzględnione.

Kolejny problem, jaki doświadczyłem z powodu sterowania, to aktywacja interface'u z “F”, gdzie hitbox przedmiotu jest na tyle mały, że nie zawsze mamy możliwość jego aktywacji. Jest to szczególnie irytujące w momencie, gdy uciekamy lub potrzebujemy szybko gdzieś się przedostać. Wyobraźcie sobie, że jesteście w miejscu, z którego musicie się wydostać, a nie macie na to zbyt wiele czasu. Widzicie dwie interaktywne skrzynie, w których może być np. potrzebna amunicja, bo nie macie jej zbyt wiele. Podbiegacie i spamujecie “F” jak oszalali, byle tylko rozwalić je nożem i zgarnąć łup. Jednak giniecie, bo gra uznała, iż nie patrzycie się 3 piksele w dól i 5 pikseli w prawo, aby aktywować interfejs niszczenia przedmiotu.




Rozumiem porażkę, kiedy jesteśmy chciwi lub popełniamy błędy, np. porywając się z nożem na bossa. Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć tego, iż nasz bohater może zginąć dlatego, że hitbox był za mały i nie uruchomił odpowiedniej opcji UI. Zdarzały się również przypadki gdzie interakcja z “F” nie działała, chociaż interfejs użytkownika wskazywał na coś zgoła innego.




Dlatego po kilku godzinach zdecydowałem się przerzucić na pada, lecz wcale nie było lepiej. Podczas rozgrywki testowałem pad Steam Controller z configiem z poprzedniej odsłony oraz kontroler od PlayStation 4. Miałem nadzieję, że problem z owymi hitboxami odejdzie, dzięki asyście celowania itp. lecz się zawiodłem. Otóż odniosłem wrażenie, iż był gorszy od tego, co było prezentowane w RE:7. Jedyną zaletą było intuicyjne predefiniowane domyślne ustawienia, ale z kolei celowanie pozostawiało wiele do życzenia i za to również muszę dać minus.


Oprawa audio wizualna oraz optymalizacja

Trzeba przyznać, że wykorzystanie RE Engine przez twórców to majstersztyk. Graficznie gra jest po prostu prześliczna, jeśli można tak powiedzieć o produkcji z gatunku survival horror. Klatkarz utrzymywał się na poziomie stabilnych 60 ramek na ustawieniach wysokich z włączonym raytracingiem na presecie medium. Widać, że graficy odwalili kawał świetnej roboty, gdzie tak naprawdę każdy element jest unikatowy. Chodząc po zamku Lady Dimitrescu, czy po wnętrzach opuszczonych domów w wiosce widzimy, jak szczegółowe są wnętrza, zaprojektowane przez twórców. Sam zamek robi na starcie ogromne wrażenie, ponieważ wchodząc do holu głównego, wszystko wygląda cudownie i klimatycznie.






Natomiast jeśli chodzi o samą optymalizację to mam wielki szacunek dla Capcomu, ponieważ gra działa płynnie zarówno w zamkniętych, jak i otwartych lokacjach. Na konsoli nowej generacji jest to 4k/60 fps, a dodatkowo na PC gra wygląda jeszcze lepiej utrzymując podobną płynność do konsol. Niemniej jednak twórcy pokazali, jak powinno się robić gry na next geny. Przez całą rozgrywkę nie doświadczyłem żadnych błędów powodujących wywalanie się jej do pulpitu, a same glitche zdarzały się sporadycznie, nie wpływając jakoś drastycznie na samą rozgrywkę.


Podsumowanie

Najnowsza odsłona Resident Evil Village to świetna kontynuacja kultowej serii, w której znajdą coś dla siebie zarówno starzy fani, jak i osoby rozpoczynające swoją przygodę z marką, która od czasów VII idzie w kierunku rozgrywki z pierwszej osoby, co było ogromnym odświeżeniem dla serii. Jedyne dwa minusy, jakie muszę przyznać RE:VIII są za sterowanie oraz brak polskich napisów. O ile w przyszłości fani przygotują swoją lokalizację, tak obawiam się, że aspekt sterowania pozostanie na tym samym poziomie.

Moja ocena: 8,5/10