W Metamorphosis, przygodę zaczynamy jako człowiek, który, o zgrozo, spóźnia się właśnie do pracy, po suto zakrapianej nocy. Zabawa była przednia. Czas podziękować koledze za nocleg i na nowo być poważnym i dorosłym. Wyjście z pokoju nie stanowi problemu. Klucz do drzwi nie jest specjalnie ukryty. Wychodzimy na korytarz i nasze życie, a może spojrzenie na świat, z każdym krokiem zaczyna się zmieniać. No cóż, kac czasami wchodzi za mocno, ale tutaj wszedł szczególnie. Zostaliśmy robakiem!!! Z naszej wspaniałej posady nie zostało nic. Teraz jesteśmy pracownikami Tower i to ku chwale tego przedsiębiorstwa przyjdzie nam pracować.

Nie chcę zdradzać, czym do końca jest Tower jednak jak można się domyślać, nie jest to instytucja, charytatywna, a już na pewno nie taka, która cieszy się mianem dobrej i przyjaznej.




Gra zrobiona została na bardzo wysokim poziomie. Charakterystyczna kreska i wszechobecne kolory na pewno zaspokoją estetów gier komputerowych. Krajobraz idealnie oddaje miejsca, w których się znajdujemy, a potęgująca efekt muzyka sprawia, że mimo iż jest to gra zręcznościowa z elementami logicznymi, nie miałam pewności, czy zaraz któryś z robaków nie wskoczy na moje plecy i nie przyjdzie mi stoczyć epickiej, robaczej walki.

Dodatkowo przez całą podróż po robaczym świecie zastanawiałam się, co takiego się stało? Jak zostałam/zostałem robakiem? Jakby to było być robakiem? Czy faktycznie chciałabym się zmniejszyć i przemierzać świat z poziomu robaczka? Mogłoby być ciekawie.

Muszę przyznać, że niektóre zagadki sprawiły, że chwilę musiałam pomyśleć, aby ruszyć dalej. Nie są one za grosz oczywiste. W momentach kiedy zablokujemy się z postępem gry, przychodzi możliwość spojrzenia na lokację z góry, który zdecydowanie ułatwia rozwiązanie zagadek. Przechodzenie z poziomu robaka, do spojrzenia na lokację z góry odbywa się bardzo płynnie. Nie zdarzyło się, aby gra w momencie zmiany perspektywy zacięła się lub wróciła do pulpitu.




W grze spędziłam osiem godzin i muszę przyznać, że był to bardzo miło spędzony czas. Tak jak wspomniałam, gra stawia przed graczem wyzwanie, chociaż mam wrażenie, że wyjadacze gier logicznych nie będą mieli z zagadkami większego problemu. Ja jednak wyjadaczem nie jestem i przyznaję, że bawiłam się przednio.

Niestety nie jestem znawczynią twórczości Kafki, jednak refleksje, które towarzyszyły mi po przejściu gry skłaniają mnie do sięgnięcia po twórczość niemieckojęzycznego pisarza. Chęć poznania tego co Kafka napisał potęguje zakończenie, które zwieńczyło moją rozgrywkę. Zdradzę mała tajemnicę, udało mi się w sumie odblokować dwa zakończenia.




Czy gra kończy się dobrze, nie wiem. Nie jest to wprost powiedziane. Gra kończy się w taki sposób (w każdym z dwóch odblokowanych przeze mnie zakończeń), że można by pokusić się o kolejną część Metamorphosis. Czy tak będzie? Mam nadzieję, że tak. Chciałabym się dowiedzieć co stało się dalej z małym robaczkiem Georgiem.




Gra na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Jeżeli będziemy na siłę szukać, to i w Metamorphosis znajdziemy minusy, ale powiem szczerze wszystkie one nikną w momencie kiedy po przejściu gry mamy ochotę zgłębiać poruszony w niej temat, a jeżeli rozgrywa skusi chociażby kilka osób po sięgnięcie po książkę to jak dla mnie gra jest idealna. W świecie gdzie ludzie nie czytają prawie w ogóle, dla miłośnika książek wszelakich takiego jak ja, idea krzewienia czytelnictwa jest na pierwszym miejscu i winszuje każdemu, kto skłania drugą osobę do czytania.

Polecam zagranie w Metamorphosis, a później wyprawę do biblioteki (może być cyfrowa) i zapoznanie się z twórczością Kafki. Może dzięki temu inaczej spojrzymy na wałkowany w szkole Proces


Źródło: materiały prasowe, zrzuty ekranu z gry