Pomysł Creative Assembly na umieszczenie gry w czasach starożytnej Grecji jest genialny. Połączenie historii Wojny Trojańskiej wraz z nawiązaniem do mitologii Greckiej daje nam możliwość poczucia Homeryckich eposów na własnej skórze.




Pierwszą nowością w grze jest rozszerzenie ilości surowców. Rozgrywka nie opiera się już tylko o złoto. Od teraz musimy zadbać o żywność, drewno, kamień, brąz i złoto. Zastosowanie takiego rozwiązania pozwoliło na rozbudowę modułu handlowego i dyplomacji. Również pozwala to na inną mechanikę rozbudowy miast i poboru jednostek, ponieważ zużywają one różne surowce. Jednak każdy kij ma dwa końce, podczas kampanii zostajemy czasem zasypywani ofertami handlu od komputerowych przeciwników co naprawdę jest irytujące. Zastosowanie większej ilości surowców zmienia też sposób prowadzonej ekspansji, w pierwszej kolejności skupiamy się na podboju miast, które generują nam potrzebne zasoby.

W podstawowej wersji gry otrzymujemy do wyboru, aż ośmiu przywódców. Niektórych z nich możemy znać z lekcji historii w szkole. Do wyboru mamy między innymi Odyseusza, Hectora czy też Parysa, a nawet Achillesa. Każdy z nich ma inny zestaw cech oraz umiejętności jak i również zadań do wykonania. I tu mamy kolejną nowość – zwycięstwo Homeryckie. Nie musimy już podbijać wszystkich dookoła. Gra daje nam zestaw zadań dla wybranego bohatera stworzonych na podstawie książek Homera. Tym sposobem grając np. Menelausem musimy pokonać Troje i odbić swoją żonę z rąk Parysa. Nawiązania do mitologii Greckiej i rozwiązania Homeryckiego zwycięstwa bardzo przypadły mi do gustu. Jeśli graliście prędzej w gry z serii Total War to wiecie jak długie i męczące potrafiły być kampanie.




Nieodłączną częścią gry są mapy, na których będzie nam dane toczyć bitwy. Muszę przyznać, iż twórcy stanęli na wysokości zadania. Miejsca, w których przyjdzie nam walczyć są naprawdę dopracowane oraz różnorodne. Wielokrotnie uratowało mi skórę wykorzystanie terenu bogatego we wzniesienia, lasy czy też wąskie przejścia pozwalające zamknąć przeciwnika w pułapce.

Mówiąc o walce trzeba wspomnieć o jednostkach, jakimi przyjdzie nam dowodzić. Tu niestety nie jest tak kolorowo i uważam, że gra potrzebuje poprawek. Różnorodność oddziałów jest uboga biorąc pod uwagę poprzednie części Total War. Nawet w starym już Total War Rome mieliśmy większy wybór, nie wspominając już o Total War Warhammer, gdzie różnorodność wojsk była tak wielka, że musieliśmy się uczyć taktyki każdym armią. Główną jednostką jest piechota – miecze, topory, pałki czy włócznie, niestety używając samej piechoty walczącej wręcz wielu bitew nie wygramy. Jeśli wzbogacimy armię o jednostki strzelające - procarze, łucznicy lub oszczepnicy mamy zwycięstwo w kieszeni. Zdarzało mi się pokonać wiele silniejsze armie opierając swoją siłę głównie o oszczepników. Moim zdaniem jednostki strzelające są stanowczo za silne. Następną niespodzianką jest prawie całkowity brak kawalerii, są co prawda rydwany, ale ich zalety są znikome. Twórcy zadbali też o lekki motyw mitologiczny i w wybranych miastach możemy rekrutować specjalne jednostki takie jak Harpie czy też Minotaury. Kwestia, że mitologiczne są tylko z nazwy. Harpie to oddział kobiet specjalizujących się w zasadzkach, a Minotaur to wojownik z toporem ubrany w zwierzęcą skórę oraz czaszkę z rogami, od taka mitologia.




Kolejną nowinką w grze są bogowie. W każdym większym mieście możemy wybudować świątynie na cześć wybranego przez nas greckiego boga i oddawać mu cześć. Da nam to naprawdę solidne bonusy podczas rozgrywki. Jednak również możemy zostać ukarani gniewem bogów. Kar jakie przyjdzie nam znosić jest kilka – od uszkodzeń naszych budynków po nieurodzaje czy też spadek morale naszej armii. Na całe szczęście nie tylko my jako gracz możemy ulec karze, a dotyczy to również naszych komputerowych przeciwników. Postawienie świątyni pozwala nam też na rekrutacje kapłanek, które w tej części gry pełnią rolę szpiegów.




Nie można ukryć faktu, że promocja Total War na Epic Store była wielkim sukcesem i wzbudziła ogromne zainteresowanie wśród graczy. Dostaliśmy naprawdę solidną strategię turową, jednak jest to dalej ten sam Total War, którego znamy od lat. Pomimo małych zmian dostajemy solidny tytuł, który pochłonie nas na setki godzin. Opracowanie nowego typu Homeryckich zwycięstw moim zdaniem sprawi, że tytuł przyciągnie nie tylko hardcorowych graczy. Gra potrzebuje też lekkiego rebalansu i moim zdaniem to nastąpi wraz z nadchodzącymi dodatkami. Jeśli nie skorzystaliście z promocji i nie pobraliście gry za darmo to możecie zakupić ją na platformie Epic Store w cenie 212,99 zł.