Powiew świeżości

Za pierwsze oznaki powrotu RTS-ów (ang. Real time strategy) można uznać tytuł z 2017 roku – They are bilions. Nietypowe podejście do utartego schematu strategii dało twórcom olbrzymi sukces. Gra była jedyna w swoim rodzaju. Zamiast oklepanego schematu – wybuduj bazę, wyprodukuj armię, podbij przeciwników, postawiono na obronę bazy przed milionowymi falami wrogów. Takie misje co prawda pojawiały się wcześniej w grach między innymi w Red Alert 2, jednak tutaj cała gra jest poświęcona temu schematowi. Zastosowanie nowych pomysłów sprawiło ożywienie na rynku gier. Inne studia widząc sukces They are bilions postanowiły załapać się na powracającą modę i tym sposobem powstała zbiórka na platformie Kickstarter dotycząca tytułu Iron Harvest. Gra dziejąca się w alternatywnej rzeczywistości, okresu Wielkiej Wojny. Trzy państwa – Polania, Saksonia oraz Rusviet walczą ze sobą przy pomocy steampunkowych robotów i maszyn. Gra jest jeszcze bliższa naszej ojczyźnie, ponieważ pomysł na mechy jest inspirowany obrazami Jakuba Różalskiego, który brał udział przy produkcji gry. Jeśli wspominamy o Polsce to koniecznie trzeba powiedzieć o fenomenalnej grze jaką jest Frostpunk. Tytuł rewolucyjny, wprowadzający nowe mechaniki do nurtu strategii czasu rzeczywistego, gdzie nie skupiamy się na produkcji jednostek, a na utrzymaniu osady przy życiu walcząc z nieugiętym zimnem.




Schemat oklepany do bólu

Jeśli mówimy o wydawaniu kolejnych wcieleń tej samej gry to myślę, że Sudden Strike 4 z 2017 roku jest idealnym przykładem. Wszelkie konflikty czy bitwy idealnie nadają się do stworzenia nowych tytułów w podobnych klimatach. Wspominając wojenne potyczki musimy pamiętać o Men of War: Assault Squad 2 oraz Steel Division Normandy. Nie są to tytuły, które wpłynęły na powrót mody RTS jednak warto o nich wspomnieć. W 2017 roku nic tak nie wstrząsnęło rynkiem RTS-ów jak kolejna część serii Total War. Osadzona w uniwersum Warhammer była kompatybilna z poprzednią częścią oferując nowe scenariusze z możliwością gry starymi frakcjami. Tytuł tak dobry, że jest rozwijany do dzisiaj. Nie można zapomnieć również o innej produkcji w uniwersum Warhammer. Tym razem jest to Warhammer 40 000: Dawn of War 3. Jednak wymienione gry to tylko powtórzenie oklepanych schematów znanych z poprzednich odsłon, w ładniejszej grafice. Brak tu nowych pomysłów, mechanik czy strategii. Musimy pamiętać również o serii remasterów, która dosięgnęła również rynek RTS. W 2017 roku otrzymaliśmy odświeżoną wersję Starcraft, a w następnych latach Warcraft 3 Reforge, Age of Empires: Definitive edition, Commandos 2: HD Remaster oraz Comand and Conquer Red Alert. Wskrzeszanie trupów wyszło różnie, od całkowitej porażki Warcraft 3 Reforge po ogromny sukces Age of Empires. Musze wspomnieć również o inicjatywie fanów serii Comand and Counquer. Stworzyli oni mod pozwalający na rozgrywkę online w klasykach takich jak Red Alert 2, Tiberian Sun czy też Dune. Powstała nawet liga, w której każdy może spróbować własnych sił.




Indyczy najazd oraz przecieranie nowych szlaków

Powiew świeżych pomysłów dał nam rozwijający się rynek gier Indie. W ostatnich latach pojawiły się tytuły od mniejszych producentów, oferujące przyjemną rozrywkę w nieco innych klimatach. Nowością stały się tytuły o wikingach – brutalny do granic możliwości Ancestors Legacy oraz sielankowy Northgard. Również pojawiły się produkcje o podboju marsa – Surviving Mars od Haemimont Games, chociaż tej grze bliżej do gatunku city builders. Jednak największą popularnością cieszą się strategie o tematyce post apokaliptycznej np. Surviving Aftermatch lub Endzone: A World Apart, gdzie musimy skupić się nie tylko na rozbudowie miasta, a na stałej ekspansji w poszukiwaniu surowców w nieprzyjaznym świecie.

Rok 2020

Jeśli skupimy się na roku 2020 to mamy powrót wręcz tytanów RTS. Osobiście nie mogę się doczekać Knights of Honour 2. Na wieść o powstaniu drugiej części ulubionej gry moje serce zaczęło szybciej bić, a włosy stanęły dęba. Szczerze mówiąc rok 2020 jest swoistym odgrzebywaniem średniowiecznych staroci. Patrząc na plany wydawnicze zostaniemy lub już zostaliśmy uraczeni takimi tytułami jak Stronghold: Warlords, Mount&Blade 2: Bannerlord, Crusader Kings 3 oraz wspomnianym już Knights of Honor 2: Sovereign. I co ciekawe gry, które wyszły do tej pory są naprawdę solidnymi produkcjami, co osobiście mnie bardzo cieszy. Jednak nie samym średniowieczem człowiek żyje. Studio Paradox, które na swoim koncie ma niezliczone ilości RTS-ów zapowiedziało nowy tytuł – Empire of Sin. Przeniesiemy się w nim do USA roku 1920, gdzie będziemy budować swoje gangsterskie imperium. Dla mnie bomba, że tak powiem. Tegorocznym smaczkiem będzie również Total War Saga Troy – który zabierze nas do antycznej Grecji. Twórcy postanowili udostępnić ten tytuł w dniu premiery całkowicie za darmo, niestety tylko jeden dzień będziemy mieli, aby na stałe przypisać go do swojego konta na platformie Epic Store.




Co dalej?

Jeśli chodzi o mnie to życzę gatunkowi RTS jak najlepiej. Jak zapewne wiecie jestem wielkim fanem Red Alert 2 i każda produkcja podobna w mniejszym czy większym stopniu sprawia mi niesamowitą radość. Chociaż sam kanon strategii czasu rzeczywistego rozrósł się do tego stopnia, iż ciężko czasem stwierdzić do jakiego gatunku dana gra należy to uważam, że moda wróciła. Stosunek powstających RTSów do innych typów gier jest zatrważający. W tekście nie pojawiło się wiele tytułów ze względu na to, że ciężko stwierdzić czy jest to jeszcze RTS, city builder czy może strategia turowa. Tymczasem wracam do Knights of Honor z Kolekcji Klasyki. Do zobaczenia na froncie.