W temacie serialu Chilling Adventures of Sabrina można mówić wiele rzeczy, ale zdecydowanie jest to jedno z najpopularniejszych i najbardziej rozsławionych dzieł na platformie Netflix.

Wokół serialu było wiele kontrowersji, od rzekomego działania na szkodę Amerykańskiego Kościoła Szatana po nielegalne użycie w całym sezonie posągu, którego wizerunek należał do innego autora, niezwiązanego z Netflixem i niezdającego sobie sprawy z wykorzystania jego dzieła bez wykupienia praw autorskich.

Pomimo że niedawno na platformie zadebiutował ostatni i finałowy sezon serialu, kończący całą produkcję, to rozgłos tego dzieła zdaje się nie słabnąć. Do kolejnej niefortunnej sytuacji doszło w niedzielę 10 stycznia 2021 roku.

Wówczas na oficjalnym koncie serialu w serwisie Twitter został opublikowany wpis ze zdjęciami przedstawiającymi obsadę serialu ubrudzoną w sztucznej krwi. Jednak jak się okazuje, to nie zamieszczone fotografie wywołały kontrowersje.

Burzę rozgoryczenia i niezadowolenia rozpętał podpis do tego Tweeta, który brzmiał następująco: "sunday bloody sunday" (niedziela, krwawa niedziela).



O co tyle krzyku? Dla większości z nas podpis jest niczym więcej niż humorystycznym tekstem utrzymanym w krwawym, brutalnym i mrocznym klimacie serialu. Jednak okazuje się, jak zawsze jest w tym drugie dno.

Netflix prawdopodobnie swoim wpisem nieświadomie nawiązał do historycznych wydarzeń Masakry z 1972 roku w Derry w Irlandii Północnej. Właśnie wtedy, podczas pokojowego marszu brytyjskie służby zastrzeliły 14 nieuzbrojonych osób. Wydarzenie otrzymało miano "Krwawej Niedzieli".

Właśnie dlatego wpis konta poświęconego serialowi Netflixa wywołał wielkie oburzenie, szczególnie wśród Irlandzkich fanów serialu. 

Jeden z dotkniętych fanów komentował wpis następującymi słowami:

"Poświęćcie chwilę na przeczytanie swojego podpisu, a następnie umieśćcie go w Google. Następnie przeproście swoich irlandzkich fanów i wszystkich, których dotknęły te okrucieństwa".


Netflix ostatecznie przeprosił wszystkich dotkniętych kontrowersyjnym Tweetem. Przedstawiciel amerykańskiej korporacji udzielił oświadczenie dla serwisu Deadline, w którym wspomina:


"Nasz tweet był nie do przyjęcia i został już usunięty. Bardzo nam przykro z powodu zranienia i zmartwienia, jakie spowodował".