The Witcher: Blood Origin to spin-off serialowej adaptacji sagi Andrzeja Sapkowskiego, którą Netflix zapowiedział w ubiegłym roku. Pierwotnie miał być to serial, a ostatecznie będzie to film trwający 1 h 21 minut. Akcja ma się toczyć na 1200 lat przed wydarzeniami z pierwszego sezonu Wiedźmina, który zadebiutował pod koniec 2019 r.

Produkcja przedstawia dawno zapomnianą historię osadzoną w świecie elfów, która wydarzyła się 1200 lat przed akcją przedstawioną w serialu Wiedźmin. Opowie o pochodzeniu i losach pierwszego Wiedźmina oraz o wydarzeniach, które doprowadziły do “Koniunkcji Sfer”, kiedy to światy potworów, ludzi i elfów połączyły się.

Jakiś czas temu do Sieci trafiła informacja, że produkcja skupi się na losach dwóch bohaterek: Ellie "The Lark" Lithe i księżniczce Merwyn. Póki co potwierdziła się obecność pierwszej z postaci, która będzie główna bohaterką.spin-offu. 

Ellie to elitarna wojowniczka obdarzona głosem bogini, która opuściła swój klan i pozycję strażniczki królowej, aby podążać za głosem serca i wieść życie jako wędrowna śpiewaczka. Jednak gdy na Kontynencie przychodzi dzień ostatecznego rozrachunku, ponownie chwyta za miecz w poszukiwaniu zemsty i odkupienia

Ujawniono także, że główną rolę otrzymała Jodie Turner-Smith, znana z takich produkcji jak Nightflyers czy Queen & Slim.


                                                           


Ta informacja szybko się rozeszła i jest aktualnie szeroko komentowana w sieci, gdyż aktorka jest osobą czarnoskórą, co nie spodobało się najbardziej zagorzałym fanom, na co polski oddział Netfliksa nie pozostał obojętny.



 

Niezadowolonych fanów stara się jednak uspokoić sam autor, Andrzej Sapkowski, który zabrał głos w wywiadzie dla Gazety Wyborczej:

W moich książkach, o ile pamiętam, o kolorze skóry zbyt precyzyjnie się nie mówi, toteż adaptatorzy mają tu wielkie pole do popisu, wszystko jest możliwe i dopuszczalne, wszak mogło tak być.