Chodzi o to, że koszt zakupu gier na nadchodzące PS5 będzie nierzadko wynosić około 70 dolarów (w Polsce ok. 350 złotych) zamiast przyjętych wcześniej 60 dolarów. Niestety, problem dotknął także kilku produkcji na konkurencyjnego Xboksa, ale możliwe, że w przypadku konsoli Japończyków podwyżka mogła być jeszcze większa. 




Niedawno opublikowany tekst udostępniony przez serwis Bloomberg zdradza, że Sony rozważało podniesienie kwoty zakupu o więcej niż 10 dolarów, nie wiadomo jednak o ile konkretnie. Redaktorzy w artykule zaznaczają, że od blisko 15 lat ceny gier się nie zmieniły, jednak przez ten czas znacząco wzrosły koszty produkcji, więc podwyżka była nieunikniona.

Autor tekstu przypomina także, że wśród zarządów firm wydawniczych dyskusja na ten temat trwa od dłuższego czasu. Do tej pory, usprawiedliwiano chęć zwiększenia cen inflacją, rosnącymi kosztami produkcji, przymusem kupna dodatkowych licencji lub zatrudnienia dodatkowych pracowników.




Bardzo możliwe, że negatywny odbiór związany z ujawnieniem ceny NBA 2K21, czyli pierwszej gry dostępnej za 70 dolarów, zmusił Sony do ponownego przeanalizowania swojej strategii. Jednak nie oznacza to, że firmy branży gier porzucają ten pomysł.

W tekście serwisu Bloomberg autor podkreśla, że pewien standard już został ustalony, ale wszystko tak naprawdę zależy od wydawcy — w Polsce około 350 złotych zapłacimy za takie tytuły jak Call of Duty: Black Ops Cold War czy Demon's Souls, ale za to inne firmy, jak Ubisoft, 2K czy EA zaoferują gry na PS5 w nieco niższych cenach.




Na ten moment sytuację zdaje się ratować jedynie wsteczna kompatybilność i to, że duża ilość gier będzie tańsza ze względu na wydanie na poprzednią generację konsol — na nowej będzie działać za pośrednictwem darmowych aktualizacji.

Szkoda tylko, że podwyżka cen gier wideo zaczęła się teraz, w czasie globalnego kryzysu — nie każdy jest w stanie zakupić konsolowy tytuł za 250 złotych, nie mówiąc już o nabyciu produkcji za 350 złotych.