Niedawno CD Projekt RED padło ofiarą ataku hakerskiego i chociaż firma zapewniła, że przekazała o tym informację odpowiednim służbom można się zastanawiać czy wpłynie to na najbliższe plany studia, które kilka tygodni temu zostały ogłoszone.




Krótko po całym zajściu głos zabrał prezes Adam Kiciński, który w wywiadzie dla PAP Biznes przedstawił, co dokładnie się stało i jakie to będzie mieć konsekwencje. 

Ofiarą ataku padły serwery i znajdujące się na nich zasoby Grupy CD Projekt. Zgodnie z naszą najlepszą wiedzą nie doszło do wycieku danych osobowych graczy i innych użytkowników naszych usług. W tej chwili skupiamy się na badaniu samego incydentu, zabezpieczaniu infrastruktury i przywracaniu danych, które zgodnie z naszymi wewnętrznymi procedurami są regularnie zapisywane w formie kopii zapasowych (tzw. backup). Jest więc zbyt wcześnie, aby oceniać długoterminowe skutki ataku. Na pewno krótkoterminowo wpłynie on na tempo prowadzonych prac deweloperskich

Kiciński potwierdził także, że hakerzy dali firmie 48 godzin na skontaktowanie się, lecz co istotne nie zażądali okupu. Polacy nie zamierzają jednak podejmować pochopnych decyzji.

Obecnie podejmujemy odpowiednie działania, w tym wyjaśniające i weryfikujące, w związku z atakiem. Jeżeli wnioski wynikające z dokonania przez zarząd całościowej analizy stwierdzonych skutków ataku i ich wpływu na działalność spółki będą świadczyć o zasadności opublikowania przez nas raportu bieżącego - raport zostanie opublikowany niezwłocznie. Nasze obecne podejście jest zgodne ze stosowaną do tej pory praktyką komunikacyjną w tego rodzaju przypadkach z lat ubiegłych.