Crysis był przez wiele lat wyznacznikiem jakości dla gier wydawanych na komputery, jeśli chodzi o grafikę. I mimo upływu 13 lat od premiery, wciąż prezentuje się nadzwyczajnie dobrze. 

Jednak w 2020 r. doczekaliśmy się remastera przystosowującego tę wieloletnią produkcję do współczesnych standardów wizualnych. Chociaż trudno mówić o takim zaskoczeniu jak 13 lat temu, gra w odświeżonym wydaniu może się podobać...ale tylko powierzchownie.



Niestety, jak pokazują pierwsze testy, gra nie została należycie zoptymalizowana i problem z płynną rozgrywką mają nie tylko PlayStation 4 Pro i Xbox One X, ale i mocny procesor taki jak Intel i9-10900k z RTX-em 3080, który przecież dopiero co zadebiutował na rynku.  Na takiej konfiguracji gra osiąga, ale nie utrzymuje stałych 60 klatek przy wysokich ustawieniach w rozdzielczości Full HD.




Ponadto redakcja DSOGaming przetestowała tytuł także na komputerze z Intelem i9-9900K, pamięcią RAM 16 GB DDR4 o taktowaniu 3600 Mhz i RTX-em 2080 Ti na pokładzie i z najnowszymi sterownikami GeForce, na ustawieniach bardzo wysokich w rozdzielczości 1080p gra wykorzystuje 58% mocy karty graficznej, jeden rdzeń procesora w granicach możliwości, co pozwoliło na działanie w 48 klatkach na sekundę. Sami twórcy przyznali na Twitterze, że obecnie nie ma sprzętu, który pozwalałby na bezproblemowe działanie produkcji na maksymalnych ustawieniach. W takich warunkach Crysis Remastered możemy zobaczyć jedynie na zdjęciu. Dodatkowo graczy może rozgniewać fakt, że Crysis Remastered korzysta z zabezpieczeń Denuvo Anti-Tamper, które nierzadko wpływa na wydajność programu.