Jak wszyscy gracze wiedzą, zeszłoroczna premiera Cyberpunka 2077 niestety okazała się niemałą wtopą. Gra na ten moment chodzi nie tak, jak powinna, błędy, bugi i glicze są na porządku dziennym, a płynność rozgrywki jest niezadowalająca zarówno na konsolach jak i komputerach.

Przyczyną niskiej jakości obecnego stanu gry jest najprawdopodobniej to, że zespół deweloperski nie do końca potrafił zorganizować pracę, wiele pomysłów trzeba było zmienić już w trakcie zaawansowanych prac i ostatecznie wycięto wiele elementów, a inne zostały niedopracowane.




CD Projekt RED oficjalnie przeprosił i obiecał, że wszystkie problemy techniczne Cyberpunka zostaną naprawione do lutego tego roku, jednak to nie koniec pocieszających wieści.

Użytkownik JoeBuck80 udostępnił w serwisie GameFaqs post z wypowiedzią anonimowego pracownika CD Projekt RED, który ujawnia „bałagan związany z procesem produkcyjnym gry”. 

W tym miejscu sugerujemy podejście do tych informacji z dystansem, gdyż na ten moment nie zostały oficjalnie potwierdzone.




Według wypowiedzi w serwisie GameFaqs Cyberpunk 2077 miał mieć znacznie większą skalę niż obecnie, w kontekście fabuły, rozgrywki, a nawet całego projektu świata.

Niestety, aby móc wydać grę jeszcze w 2020 roku, zarząd CD Projekt RED rzekomo zmusił deweloperów i programistów do wycięcia dużej ilości treści z gry, włączając w to elementy pojawiające się w oficjalnych treściach marketingowych.

Ma to sens, gdy przypomnimy sobie kilkusekundowy filmik po prologu gry, który ukazuje jak wyglądało życie V w międzyczasie i jak protagonista stał się najemnikiem — wygląda on dosłownie jak streszczenie właściwego prologu, który miał się znaleźć w finalnym produkcie.




Powodem miało być „poruszanie drażliwych tematów” i to, że zwyczajnie nie wystarczyło czasu na dopracowanie oraz zaimplementowanie tych elementów. Jednak według wspomnianego postu, lwia część wyciętej zawartości ma pojawić się w grze do czerwca 2021 roku w formie DLC i wtedy zadebiutuje także ostateczna aktualizacja, naprawiająca dotychczasowe błędy.

Według hucznych zapowiedzi, w Cyberpunku 2077 mieliśmy także mieć możliwość wchodzić do dużej ilości budynków i mieszkań, ale te obecnie po interakcji wyświetlają napis „Zamknięte”.

Jak jednak zapewnia użytkownik JoeBuck80, nie jest to największy downgrade — w finalnym produkcie miało znajdować się 50 tysięcy linii dialogowych więcej niż na ten moment. Miejmy nadzieję, że do czerwca znajdą się one w grze.




Ofiarą wycinania i uproszczania zawartości miał paść również projekt świata, misje oraz sztuczna inteligencja. Podobno przed technicznym downgradem, gra miała działać dużo lepiej, a szczególnie takie jej elementy jak między innymi misje policyjne czy zachowanie postaci niezależnych. Ten ostatni miał być mocno rozbudowany — gracze w Night City mieli być świadkami interesujących wydarzeń losowych.

Co ciekawe, w finalnej produkcji miały znaleźć się trzy typy taksówek, w których protagonista podczas podróży prowadziłby rozmowy z kierowcami, a Ci okazjonalnie dawaliby mu pewne zadania.




Ponadto, z Miasta Snów wycięto ponoć dużą podziemną dzielnicę, która według twórcy miała świetny mroczny klimat rodem z Vampire the Masquerade, ale dyrektorzy firmy uznali, że lokacja „jest brzydka”. Innym przykładem jest pewne znaczące zadanie, które wielokrotnie przepisywano, a w końcu postanowiono wyrzucić je „do kosza”.



Deweloper wspomniał także o Keanu Reevesie, który miał nie być pierwotnym Johnnym. Tym miał być „o wiele fajniejszy i brzmiący jak maniak” Silverhand, inspirowany Solid Snakem (Davidem Hayter'em), któremu głos miał podkładać Cilian Morphy. Jak zapewnia anonimowy pracownik, ostatecznie postawiono jednak na głośne nazwisko aktora znanego z Matrixa i John Wick.

Zainteresowanych pełną treścią wypowiedzi anonimowego pracownika CD Projekt RED zapraszamy do oryginalnego tekstu.

Ile z tego okaże się prawdą i jak dalej potoczy się los Cyberpunka 2077? Czas pokaże.