Arkane Lyon to francuskie studio gwarantujące od lat nietuzinkową rozrywkę w swoich grach. Mogą się oni pochwalić takimi grami jak seria Dishonored, Prey czy też Dark Messiah Might and Magic. Co za tym idzie, patrząc przez pryzmat dorobku studia, możemy spać spokojnie, że ich najnowsze dzieło będzie specyficznym tytułem. Arkane Lyon słynie z tego, że ich tytuły pod kątem fabularnym, jak również gameplayowym są zawsze intrygujące i ciekawe. Tak też jest i tym razem.




Fabuła Morderczej Pętli

Gra zaczyna się na malowniczej plaży, gdzie budzi się nasz bohater. Na samym początku zarówno my, jak i on nie wiemy, co tu robimy i co się wydarzyło. Rozglądając się po okolicy, dostrzegamy pojawiające się napisy pozostawione w postaci wiadomości, które ewidentnie są skierowane do nas. Jest to swego rodzaju bardzo dobrze przemyślany tutorial. Gdy ten jest już zakończony, napisy ukazują nam pewne imię Colt, jak się okazuje, tak właśnie nazywa się główny bohater.




Wówczas dowiadujemy się również, że jesteśmy zamknięci w pętli czasu i przeżywamy cały czas jeden dzień. Naszym zadaniem jest ją przerwać, ale żeby nie było za łatwo. To na naszym tropie jest niejaka Juliana, która podobnie jak my ma świadomość, że jest w tej pętli. Z tą różnicą, że jej zadaniem jest powstrzymanie nas przed jej zniszczeniem. Jednak o samej Julianie przeczytacie nieco później, ponieważ za nią kryje się pewna ciekawa mechanika.




Jak pewnie się domyślacie, przerwanie pętli do najłatwiejszych nie należy. Aby to zrobić, musimy wyeliminować ośmiu wizjonerów jednego dnia. Ponieważ, jeśli choć jeden przeżyje, to cała tytułowa śmiertelna pętla rozpocznie się od nowa. Ów dzień podzielony jest na cztery segmenty: poranek, południe, popołudnie oraz wieczór. W ten sposób twórcy zadbali o różnorodność w rozgrywce polegającej na tak zwanym backtrackingu, czyli powrotach do poznanych już wcześniej lokacji.




Mechanika w Deathloop

Deweloperzy Arkane Lyon przez lata pokazywali, że lubią poszerzać swoje horyzonty, jeśli chodzi o elementy związane z mechaniką. Tym razem nie mogło być inaczej w ich najnowszym tytule, lawirując wewnątrz jednej kluczowej zasady „więcej tego samego, tylko lepiej”. Dzięki temu gracze, którzy pamiętają poprzednie gry studia, będą mogli poczuć się jak ryba w wodzie. Swego rodzaju nowością w ich grach jest połączenie dotychczasowych znanych mechanik z roguelite. Przez co przechodząc, kolejne iteracje śmiertelnej pętli czujemy, że nasza postać się rozwija. Jeśli zginiemy, to tracimy wszystko, co udało się zdobyć danego dnia. Dzięki czemu czujemy lekkie osaczenie, za sprawą Juliany.




Wcześniej wspominałem wam o Julianie, zapowiadając, że napisze o niej więcej w dalszej części i to jest właśnie ten moment. Juliana jest można powiedzieć drugą bohaterką Deathloopa, ponieważ po ukończeniu jednej z misji odblokowuje się tryb „chroń pętle”. W nim wcielamy się w ową agentkę i tutaj zaczyna się magia. Ponieważ, jest to wejście do pewnego rodzaju trybu gry wieloosobowej, gdzie będziemy mogli dołączyć do losowej osoby grającej Coltem lub do naszego znajomego, który obecnie gra. Podobnie jak w przypadku gry Coltem, mamy do dyspozycji wybór uzbrojenia oraz umiejętności.




Różnica między trybami „Przerwij Pętlę” oraz „Chroń Pętlę” jest taka, że Juliana w przeciwieństwie do Colta posiada jedynie jedno życie, gdy ten ma ich trzy. Żeby jednak nie było tak łatwo, gracz grający Coltem nie może tak po prostu sobie uciec do kanałów pod miastem. Ponieważ w momencie inwazji wejście do nich jest zablokowane i gracz musi złamać zabezpieczenia anteny ukrytej gdzieś na mapie. Co jest częstym miejscem potyczek między graczami.




Wygląd śmiertelnej pętelki oraz jej optymalizacja

Niedawno mogliście na łamach naszej strony przeczytać o problemach z optymalizacją gry na platformie PC oraz mieszanych ocenach na platformie Steam, o czym więcej możecie przeczytać tutaj. Osobiście podczas ogrywania tytułu z podobnymi problemami, z jakimi borykali się gracze, spotkałem się pierwszego dnia. Te znikły zasadniczo po kilku łatkach, ale niestety pewien niesmak pozostał. Zdarzało mi się również, że gra wolno się wczytywała lub też po prostu wywala do pulpitu z menu głównego. Jednakże w ostatnich dniach wszystko znikło niczym za sprawą magicznej różdżki. W sieci pojawiły się głosy, że wszystkiemu winny jest system DRM Denuvo, co wsumie nie byłoby jakimś wielkim zaskoczeniem, ponieważ problemy z optymalizacją tyczą się jedynie wersji PCtowej.




Należy jednak pochwalić twórców, jeśli chodzi o oprawę audiowizualną, tutaj widać, że Arkane Lyon dołożyło wszelkich starań, aby gra była przyjemna dla oka. Na szczególną uwagę zasługuje również polska lokalizacja gry oraz dubbing. Ponieważ jest to moim zdaniem jedna z lepszych gier, jeśli spojrzymy tylko pod tym kątem, aktorzy głosowi zostali dobrani wręcz idealnie. Ostatni dobrze zlokalizowany tytuł, jaki przychodzi mi do głowy to chyba Battlefield Bad Company 2 z Cezarym Pazurą na czele. W śmiertelnej pętli oczywiście nie brakuje rzucania mięsem w stylu K*** czy Ch***, ale jest ono dobrze zrobione i nie sprawia wrażenia bycia na siłę. Jest ono jedynie dopełnieniem tego, co widzimy na ekranie.




Dla fanów słuchania soundtracków z gier również coś się znajdzie. Tutaj za ten element gry odpowiadają Tom Salta oraz Ross Tregenza. Jak dla mnie muzyka nie jest jakoś wybijająca się czy też taka, którą bym pamiętał po jej wyłączeniu. Jednakże podczas gry robi ona świetną robotę, dopełniając klimatem filmów z lat 90 ubiegłego wieku. Ale to czy wam się spodoba, musicie już ocenić sami.




Podsumowanie, czy Deathloop to dobra gra?

Trzeba przyznać, że Arkane Lyon po raz kolejny stworzyło grę, która może podbić rynek swoim światem oraz mechanikami, jakie nim rządzą. Sam złapałem się o 6 rano, że mam ochotę zrobić jeszcze jedno podejście, jeszcze jedną próbę. Oczywiście wersja PCtowa nie miała udanego startu, o czym wspominałem wcześniej. Jednak mimo wszystko przez te przeszło ponad 20 godzin bawiłem się świetnie, a twórcy bardzo szybko owe problemy naprawili. Fani gier studia na pewno będą czuli się w Morderczej Pętli jak u siebie, skradając się i pokonując przeciwników cichaczem, gdy inni będą czerpali równie wielką frajdę na „Rambo”. Tytuł ten zdecydowanie ma szansę na nagrodę gry roku, czego twórcom serdecznie życzę.

Moja ocena: 9,5/10