Parę dni temu internet obiegła informacja o tym, że pracownicy CD Projekt Red muszą przyspieszyć z dopinaniem nadchodzącej gry na ostatni guzik. Premiera już 19 listopada, a studio musi pracować 6 dni w tygodniu, by wyrobić się ze wszystkim na czas. W tej branży nazywa się to crunchem.

Wyczekujący gracze nie odebrali tej wiadomości pozytywnie. Głównie przez to, że studio po raz kolejny łamie daną obietnicę. Premiera Cyberpunk 2077 była kilkakrotnie przekładana, a sam CD Projekt Red zapewniał, że nie będzie żadnego chruncha. Mimo to, pracownicy zostali poproszeni o pracę z nadgodzinami, 6 razy w tygodniu.

Sam szef studia postanowił zabrać głos w tej sprawie. Na swoim koncie w serwisie Twitter udostępnił post, z którego wynika, że wszystkie nadgodziny zostaną dobrze wynagrodzone całemu zespołowi.


Te ostatnie 6 tygodni są naszym ostatnim sprintem nad projektem, nad którym wszyscy spędziliśmy sporą część życia. Nad czymś, na czym nam głęboko zależy. Większość zespołu rozumie ten nacisk, w szczególności w świetle ostatnich wydarzeń, gdzie wysłaliśmy już grę do certyfikacji i każdy dzień przybliża nas do wypuszczenia gry, z której chcemy być dumni. To była jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie musiałem podjąć, ale wszyscy zostaną wynagrodzeni za każdą dodatkową godzinę. I tak jak w poprzednich latach, 10% uzyskanych przychodów z roku 2020 zostanie podzielone między cały zespół.