Od premiery dziewiątej generacji konsol całą branżę gier dzieli tylko kilka tygodni, dlatego największe redakcje oraz influencerzy otrzymali do testów PlayStation 5. Jednak nie każdy może pochwalić się takim szczęściem i musi kupić upragnioną platformę w tradycyjny sposób. I co wtedy?

Biorąc pod uwagę, jak ogromnym zainteresowaniem cieszyły się zamówienia przedpremierowe konsoli, zdobycie swojego egzemplarza może być bardzo trudne. I to pomimo tego, że PlayStation zapowiedziało w połowie września, że wkrótce zostanie przygotowana druga tura zamówień przedpremierowych.

Jednak z powodu pandemii koronawirusa, te plany najprawdopodobniej nie dojdą do skutku. Taką informację w wywiadzie dla portalu Reuters podał sam szef PlayStation, Jim Ryan.


Firma pracuje tak ciężko, jak to tylko możliwe, aby zapewnić dostawy na końcówkę roku. Jednak może się tak zdarzyć, że nie każdy, kto chce kupić PS5 w dniu premiery, będzie w stanie znaleźć egzemplarz dla siebie.

Z tego komunikatu wysuwa się tylko jeden wniosek — tylko osoby, które złożyły i opłaciły preorder, najprawdopodobniej będą miały w swoich domach PlayStation 5 Trudno się jednak dziwić, skoro w samym USA ilość zamówień odpowiada ilości sprzedanych kopii w pierwszych 12 tygodniach.

Oprócz tego Jim Ryan wypowiedział się na temat przejmowania studiów, aby móc wydawać jeszcze więcej gier first-party. W wywiadzie z dziennikarzem Reuters wyznał, że Sony zamierza nadal pozyskiwać studia, tak jak to było, chociażby z Sucker Punch czy Insomniac Games. Jednak Japończycy zamierzają podejmować się fuzji w sposób naturalny i dokonywać tylko tych przejęć, które są potencjalnie możliwe do zrealizowania.