Podróżując przez zdewastowany Waszyngton w The Division 2, można spodziewać się wszystkiego. Wirus czarnej ospy wybił ludzkość niemal do cna, więc szalone rzeczy w tej grze mogą nie wydawać się aż tak dziwne. Jednak istnienia żółtych kaczek, znajdowanych przez graczy w najróżniejszych zakątkach miasta nikomu nie udało się wytłumaczyć. Te niepozorne ptaki jeszcze do wczoraj mogły spędzać sen z powiek. Na szczęście, podczas wstępu do wczorajszej konferencji Ubisoft Forward, zagadka została rozwiązana.






W czterominutowym filmie twórcy opowiadają o tym, skąd prawdopodobnie najsłynniejsza kąpielowa zabawka wzięła się w ich grze. Okazuje się, że chodzi tutaj o popularną wśród programistów „metodę gumowej kaczuszki”. To sposób wyszukiwania błędów w kodzie poprzez tłumaczenie kolejno każdej z jego linijek właśnie gumowej kaczce. Opisanie przewidywanej funkcji każdego z segmentów na głos ma pomóc w wychwyceniu nieprawidłowości. Jak się okazuje, jeden z programistów korzystając z tego sposobu, umieścił w jednej z lokacji gigantyczną kaczkę, która miała mu przypomnieć o czymś, co wymagało poprawy. Innym projektantom ogromna zabawka i cała sytuacja spodobała się tak bardzo, że zaczęli umieszczać jej mniejsze wersje w najróżniejszych miejscach. 


Gumowe kaczki stały się więc elementem waszyngtońskiego krajobrazu i przypisuje się im nawet bycie pewnego rodzaju symbolem nadziei w zniszczonym, postapokaliptycznym świecie. Nikt nie jest pewien, ile dokładnie możemy ich znaleźć, ale na pewno jeszcze nie wszystkie zostały odkryte. Podobno sama gra kryje w sobie jeszcze kilka takich niespodzianek.



źródło: YouTube

grafika: igdb