Six Days in Fallujah to gra z gatunku FPS, która przedstawi obraz wojny w irańskim mieście. Ta zapowiedź sprzed kilku dni była o tyle zaskakująca, ponieważ pierwotnie gra została ogłoszona w 2009 r, lecz chwilę później została anulowana i teraz po 12 latach ma powrócić i ujrzeć światło dzienne. 




Jednak trzeba mieć na uwadze to, że autorzy osadzili swoją produkcję w realiach, które budzą spore kontrowersje, zwłaszcza wśród Amerykanów. Dlatego też Peter Tamte, szef firmy Victura, która ma wydać grę wyjaśnił, dlaczego Six Days in Fallujah jest ponownie w produkcji.

Naszym zamierzeniem jako zespół było to, aby pomóc graczowi zrozumieć złożoność współczesnej wojny w terenie miejskim. Chodzi bardziej o doświadczenia jednostki spowodowane decyzjami polityków. Chcemy, by gracz poczuł, jak decyzja polityka na górze determinuje wybory, które musi podejmować żołnierz na polu walki. Tak jak Marines nie mają czasu analizować polityków, tak i my nie próbujemy komentować ich decyzji i tego, czy wojna była złym czy dobrym wyjściem. 

Six Days in Fallujah ma być oparte na prawdziwych wydarzeniach, a dokładniej na drugiej bitwie o Faludże, która odbyła się w dniach 7-16 listopada 2004 r., gdzie zginęło około 100 amerykańskich żołnierzy i 800 cywilów.

Dlatego ostatnie zdanie dewelopera sugerowałoby to, że gra nie będzie bała się przedstawić rzeczywistego przebiegu wydarzeń. Jednak Peter Tamte zadeklarował się, że gra nie będzie poruszała kontrowersyjnych tematów jak np. użycie białego fosforu.

Mam dwa powody, by nie drążyć tematu białego fosforu. Po pierwsze, żołnierze z którymi rozmawialiśmy nic nam o tym nie wspominali, a więc nie mam autentycznych faktów z pierwszej ręki, według których mógłbym to właściwie opowiedzieć. Po drugie, nie chcę, żeby wyszukiwanie sensacji odwracało uwagę od głównego doświadczenia, jakie ma nieść gra. 

Jak twierdzi wydawca, gra ma w 90 procentach polegać na eskorcie z domu do domu i wzięciu udziału w najbardziej brutalnych walkach miejskich, a pozostałe 10 % stanowi historia ludności. Aczkolwiek Tamte ma świadomość, że zarówno potencjalni konsumenci, jak i rodziny ofiar będą oczekiwać od takiej gry zgodności historycznej.

Rozmawiałem z wieloma ludźmi, w tym z naszego zespołu, gdzie mamy byłych żołnierzy i wielu z nich nie chce, aby taka gra powstała, ale wszyscy chcą, aby ofiary ich bliskich nie zostały zapomniane. Ci ludzie chcą, aby inni wiedzieli co się stało w Faludży. Niezależnie czy jesteś irańskim cywilem czy członkiem Koalicji. A czy rozumiem ich obawy o to? Absolutnie, bo ogólnie ludzie na myśl o grach widzą, jak ktoś ciśnie w Call of Duty. A Call of Duty to sport. Gdyby ktoś zrobił sobie sport z zabijania mojego syna, też bym się wkurzył. Naszym zadaniem teraz jest pokazać ludziom, że my NIE ROBIMY Call of Duty.

Jednak jego wypowiedź rozpoczęła dyskusję, do której przyłączyli się Neil Druckmann i Cory Barlog. Reżyser i scenarzysta serii The Last of Us uważa, że każda gra o poważnej tematyce z natury jest polityczna, a wówczas zadaniem dewelopera ukazać problem najbardziej uczciwie jak tylko się da. Z kolei Cory Barlog uważa, że najlepsze gry to te, które ukazują dobro i zło prezentowanego świata.