Indiana Jones to dla wielu jeden z bohaterów dzieciństwa, który był obecny w grach wideo nie od wczoraj. Jednak aż do wczoraj, ta postać znikła z radaru graczy na 10 lat. 




To spotkało się z ogromnym entuzjazmem zarówno ze strony graczy, jak i innych pracowników Microsoftu.



Jak już wiadomo, na czele projektu stoi Todd Howard, którego myślę, że żadnemu fanowi gier Bethesdy nie trzeba przedstawiać. Jest to istotne, ponieważ okazuje się, że deweloper zdradził istnienie produkcji jeszcze na kilka miesięcy przed jej oficjalną zapowiedzią. Okazuje się, że w momencie rozmowy dotyczącej przejęcia Zenimaxu przez Microsoft Todd Howard miał za sobą w tle artefakty znane z filmu. 


Jest to podobna sytuacja, do tej z Xbox Series S, kiedy Phil Spencer miał na rozmowie wideo prototyp konsoli ze sobą, lecz nikt tego nie zauważył do czasu oficjalnej prezentacji.  Ponadto Pete Hines zajmujący się marketingiem i PR Bethesdy, ujawnił, że wybór Todda Howarda na producenta wykonawczego gry nie jest przypadkowy.

 Todd jest wieloletnim fanem Indiana Jonesa i od ponad dekady próbuje stworzyć tę grę. Jest on bardzo podekscytowany pracą z wielokrotnie nagradzanym zespołem MachineGames, który idealnie pasuje do tej produkcji