Skutki pandemii koronawirusa nadal odczuwa cały świat. Najróżniejsze środowiska jednoczą się, a wielu bogatych nie szczędzi pieniędzy na pomoc najbardziej poszkodowanym. Istotnie, w ostatnim okresie zauważyć można było naprawdę mnóstwo pięknych aktów bezinteresownej pomocy. Mimo wszystko firmy i celebryci rozdający pieniądze (a właściwie bitcoiny) na Twitterze wydają się przesadą, prawda? I słusznie, pojawiające się ostatnio posty to zwykłe oszustwo. Niestety nie każdy zorientował się o tym w porę.



"Podwoimy każdą płatność wysłaną na poniższy adres. Wyślij mi tysiąc dolarów, odeślę Ci dwa tysiące." - podobna wiadomość pojawiła się u firmy oferującej przewozy Uber i zapewne jeszcze wielu innych popularnych kontach. Rzekoma akcja rozdawania za każdym razem trwać miała zaledwie 30 minut. Pośpiech więc dodatkowo usypiał czujność tych, którzy dali się nabrać. A poszkodowanych niestety nie brakuje. The Verge informuje, że na podane rachunki przelano już dziesiątki tysięcy wirtualnej waluty. Biorąc pod uwagę anonimowość, jaką oferuje ta forma dokonywania płatności, można założyć, że odzyskanie pieniędzy będzie niemożliwe lub przynajmniej bardzo trudne.



Jak doszło do włamań? Patrząc na ilość zaatakowanych, można stwierdzić, że nie chodzi raczej o indywidualne zabezpieczenia kont. Na ten moment najbardziej prawdopodobna wydaje się teoria Willa Smitha, twórcy The Foo Show, interaktywnego talk-show prowadzonego w wirtualnej rzeczywistości. Według niego, wykorzystano dziurę w zabezpieczeniach nie samego Twittera, a raczej któregoś z używanych do niego aplikacji. Mówi się o narzędziach często używanych przez popularne konta pozwalających na łatwiejsze zarządzanie nimi, planowanie postów czy wgląd w statystyki. Sam Twitter pracuje nad rozwiązaniem problemu, przez kilka godzin wszystkie konta zweryfikowane (a więc na przykład celebrytów lub dużych firm) nie miały możliwości dodawania postów. Sprawa nadal jest rozwiązywana i w funkcjonalności strony mogą występować braki.



źródło: twitter, twitter brand resources