Dying Light 2 to produkcja Techlandu, na którą wciąż czekamy. Od roku studio nie ujawniło żadnej aktualizacji w temacie postępów nad produkcją i do dziś nie znamy choćby orientacyjnej daty premiery. Jedyne co wychodziło na światło dzienne to problemy wewnętrzne, jak m.in. rozstanie z Chrisem Avellonem.




Jeszcze w tym roku mamy poznać kolejne szczegóły na temat gry, lecz wygląda na to, że na jej premierę poczekamy dłużej niż można było przypuszczać. Redakcja TheGamer przeprowadziła wywiad z 10 różnymi pracownikami - aktualnymi i byłymi, z którego wynika, że atmosfera w firmie nie jest najlepsza, a prace nad grą przebiegają w prawdziwym chaosie.

Otóż z tej publikacji możemy się dowiedzieć, że studio regularnie opuszczają kolejni pracownicy, w tym scenarzysta pierwszej odsłony, Paweł Selinger, gdyż pomysły do skryptu były nadsyłane przez pięć różnych zespołów. Z tego powodu byli deweloperzy nie są w stanie powiedzieć, o czym i jaka będzie nowa gra studia.

Ponadto, jeżeli twórcy uznają, że chcą zaimplementować do swojej produkcji jakąś mechanikę to ponoć wymogiem ze strony szefostwa jest to, aby była ona inspirowana jakąś inną z konkurencyjnych tytułów. A jeśli coś nie przypadnie do gustu szefowi, którym jest Paweł Marchewka — ten, w bezceremonialny sposób określa wykonaną pracę jako "gównianą" lub "zbyt pedalską". Dlatego podobno również z tego powodu, przepisano od nowa opis gry na Steamie.

Co ciekawe, chociaż oficjalnie Paweł Marchewka głosi, że Techland nie dyskryminuje nikogo ze względu na płeć, kolor skóry czy orientację seksualną i planowane są szkolenia z zakresu komunikacji, sam podobno potrafi powiedzieć do pracowników "przynajmniej wtedy wiedzieli, jak traktować kobiety", a w biurze można zobaczyć zawieszony plakat nagiej kobiety z gepartem.

Z artykułu możemy się także dowiedzieć, iż Marchewka zamiast korzystać z doświadczenia swoich współpracowników, chętniej sięga po porady zewnętrznych osób, które nie mają doświadczenia na swoich stanowiskach. W taki oto sposób szefową działu kadr HR jest żona Pawła, Aleksandra Marchewka, jej siostra jest szefową działu sprzedaży międzynarodowej, a marketingiem zajmuje się Łukasz Janas, do niedawna pracujący w firmie Kinguin.

Jedynymi osobami, do których nie ma większych zastrzeżeń są szeregowi pracownicy, którzy sumiennie wykonują zlecane im zadania. Jednak trzeba zauważyć, że z zespołu liczącego do niedawna 400 osób, w zeszłym miesiącu odeszło 20 deweloperów. Dlatego trudno powiedzieć, jaka przyszłość czeka Dying Light 2.

[AKTUALIZACJA] Pojawiło się oświadczenie studia:

Wszystkie kwestie dotyczące Techland, a w szczególności warunków pracy osób, które od lat budują sukces firmy, traktujemy niezwykle poważnie. Na pytania Kirk’a McKeand, redaktora naczelnego serwisu The Gamer, odpowiedzieliśmy szczerze i wyczerpująco, traktując każdy wątek indywidualnie. Podkreślamy, że szanujemy zarówno opinie dziennikarza jak i wypowiedzi naszych byłych pracowników, mimo tego, że absolutna większość z nich po raz pierwszy została nam przedstawiona w trakcie pracy nad artykułem, a niektóre z opisywanych incydentów miały mieć miejsce, według przedstawionych nam informacji, ponad 10 lat temu. Nieustannie pracujemy nad poprawą komunikacji wewnętrznej w firmie. Szczególnie zwracamy uwagę i wsłuchujemy się w przekazywane nam przez pracowników opinie i sugestie na temat firmy. W naszej ocenie, komentarze Pawła Marchewki, które przytoczono w tekście bezsprzecznie potwierdzają nasze zaangażowanie w sprawę i fakt, że bierzemy pełną odpowiedzialność za to jak firmę odbierają nasi byli i obecni pracownicy. Jasno deklarujemy, że nie ustaniemy w wysiłkach, aby Techland był takim pracodawcą o jakim marzą wszystkie talenty w branży; miejscem przyjaznym dla wszystkich ambitnych osób poszukujących rozwoju w gamedevie, również tych, którzy pragną ją zmieniać. Dying Light 2 jest najbardziej innowacyjnym projektem, nad jakim pracowaliśmy w ciągu 30 lat istnienia naszego studia, co przekłada się również na czas jego powstawania. Wkrótce podzielimy się większą ilością nowych informacji na temat gry