Giganty nadal są w trakcie wojny i tak jak pisałam już w naszym pierwszym newsie dotyczącego sporu – Epic Games od początku miało już przygotowane pozwy i po dwóch tygodniach odbyła się pierwsza rozprawa. Więcej o samym konflikcie możecie przeczytać tutaj oraz tutaj.

Proces rozpoczął się od pierwszej rozprawy, która miała miejsce w jednym z sądów w Californi w Stanach Zjednoczonych. Sprawę prowadziła Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers i podjęła dwie pierwsze decyzje:

Po pierwsze, nie wyraziła ona zgody na prośbę Epic Games, aby gra Fortnite została natychmiastowo przewrócona do sklepu App Store. Powodem decyzji Sędzi było to, że gigant rzeczywiście naruszył regulamin Apple, wprowadzając bezpośrednie płatności w grze.

Firma jednak nie przegrała całkowicie pierwszej rundy, a to dlatego, że Sędzia Rogers nie pozwoliła Apple na ich ruch w postaci odcięcia każdego twórcy, który swoje gry tworzy na silniku Unreal Engine od narzędzi giganta. Sędzia najwyraźniej podziela zdanie Phila Spencera – szefa Xboxa, który wcześniej złożył do tego samego sądu wniosek o tym, że nie popiera tej decyzji. Słowa Sędzi Yvonne Gonzalez Rogers dotyczące tej decyzji brzmią:

Epic Games oraz Apple mogą procesować się przeciwko sobie nawzajem, jednak ich spór nie powinien siać spustoszenia wśród osób postronnych.

Prawnicy Apple twierdzą, że Tim Sweeney (CEO w Epic Games) chciał, by zamiast tego, by jego firma przekazywała gigantowi 30% zysków z Fortnite, przekazywała mniejszą sumę. 30% to wysokość prowizji jaką deweloperzy apliakcji muszą oddawać firmie Apple. Natomiast dyrektor generalny Epic Games podkreśla, że nie chcieli specjalnego traktowania przez Apple, a liczyli na lepsze traktowanie wszystkich twórców i deweloperów aplikacji będących w sklepie App Store.