Zmierzająca do nas wielkimi krokami dziewiąta generacja konsol może zadecydować o ich przyszłości, gdyż zarówno Sony, jak i Microsoft wypuszczą na rynek swoje produkty w dwóch wersjach — z napędem i bez. Chociaż wszelkie raporty sprzedażowe potwierdzają rosnące z roku na rok znaczenie rynku cyfrowego, tak w przypadku konsol jest to swoiste badanie gruntu, w co warto inwestować teraz, jak i za kilka lat.

Nie ukrywam, że pamiętam, jak jeszcze kilka tygodni temu spekulowało się, że Sony może specjalnie wypuścić na premierę mniej egzemplarzy z napędem, aby skłonić graczy do nabycia tańszej konsoli. Tymczasem jak donosi portal ArsTechnica, dane z pierwszych dni przedsprzedaży w USA są miażdżące. 




Jak widać, w rankingu przoduje Dallas, w którym na 30 konsol PlayStation 5 ogółem, sprzedano 20 tradycyjnych modeli. W Europie sytuacja wygląda podobnie, bo np. w Niemczech Gamestop procentowy stosunek wynosi 76/24 na korzyść edycji z napędem, a we Włoszech nie ma już ani jednej dostępnej do zamówienia konsoli. Jednak jeszcze ciekawiej się robi gdy spojrzymy na informację, którą zdobyła ArsTechnica. Otóż kanadyjski oddział sieci sklepów Best Buy przekazał, że w ich sklepie dostępnych było 19 tysięcy sztuk zwykłego PlayStation 5 i tylko 3 tysiące edycji Digital, co daje nam miażdżącą przewagę 87 do 13 %. Wygląda na to, że samo Sony podchodzi do platformy bez napędu ze sporą ostrożnością, co potwierdził sam szef PlayStation, Jim Ryan. W wywiadzie dla japońskiego serwisu AV Watch powiedział tak.

Nie możemy podawać dokładnych liczb, ale możemy zdradzić, że planowaliśmy wyprodukować konkretną liczbę sztuk dla danego modelu. Nigdy wcześniej nie produkowaliśmy dwóch różnych konsol w tym samym czasie, więc obserwujemy rozwój sytuacji i staramy się przewidzieć popyt.

[AKTUALIZACJA]

No i mamy już oficjalne przeprosiny ze strony Sony i zapewnienie, że wkrótce firma udostępni następną partię konsol.