Prototypowy elektryczny samochód Sony, Vision-S był jedną z największych niespodzianek na ubiegłorocznych targach technologicznych CES. Mało kto wtedy przypuszczał, że projekt jest czymś więcej niż interesującą koncepcją i autorską wizją przyszłości motoryzacji producenta.

Jak się jednak okazuje, Vision-S to nie tylko pomysł, ale realna rzecz — samochód już od grudnia tego roku przemieszcza się między innymi po górskich drogach publicznych w Austrii.

Japońska korporacja poważnie podchodzi do tematu, a teraz pochwaliła się pierwszymi wynikami testów swojego auta. Sony przedstawiło temat Vision-S w kilku nowych filmach opublikowanych w ramach trwających właśnie targów CES 2021. 

Pierwszy film udowadnia, że samochód już działa. Możemy zobaczyć na nim, jak pojazd porusza się po zamkniętym torze, jedzie po prostej i pokonuje zakręty w śnieżnej krainie.




Drugi film jest bardzo podobny do poprzedniego, ale tym razem Vision-S porusza się po drodze publicznej w jednym z europejskich miast. Możemy zauważyć jak działają kamery na pojeździe, oraz inne czujniki.




Jednak to trzeci materiał wideo jest najważniejszy i rzuca najwięcej światła na cały projekt. Jednak wcześniej dla kontekstu dodamy, że elektryczny samochód Vision-S jest owocem kooperacji Sony z wieloma firmami, w tym z gigantami i liderami motoryzacyjnymi.

Na liście partnerów znalazły się między innymi takie firmy jak Bosch, Continental, Nvidia, ZF Group, Magna Steyr, węgierski startup AIMotive, Elektrobit Automotive, francuskie Valeo, gigant telekomunikacyjny Vodafone, Blackberry i QNX oraz Qualcomm. 

Lista partnerów jest spora, ale udowadnia to tylko, że Sony naprawdę poważnie podchodzi do tego projektu i robi wszystko, aby już wkrótce umożliwić konsumentom zakup auta od twórców PlayStation.

We wspomnianym trzecim filmie różne osoby wspominają o procesie produkcji tego samochodu. Jedna z takich osób, sugeruje, że współpraca między Sony i Magna Steyr będzie kontynuowana, a z informacji z oficjalnej strony internetowej możemy wywnioskować, że zespoły w ostatnim czasie aktywnie współpracowały nad rozwojem Vision-S.

Praktycznie z pełną pewnością możemy stwierdzić, że nie jest to tylko igraszka japońskiej korporacji, a poważny projekt z dużą z szansą na świetlaną przyszłość.




Trzeci materiał wideo jest najważniejszy też dlatego, że przedstawia  kilka innych funkcji, które zostały dodane lub są w fazie rozwoju. Mowa o asystencie głosowym, sterowaniu gestami, rozrywce, jak gry wideo, możliwość bezprzewodowej aktualizacji oprogramowania samochodu, łączność 5G oraz cały system monitorowania kierowcy, który wykorzystuje kamery w kabinie.

Ostatnią funkcję Sony opisuje szczegółowo jedynie na swojej stronie internetowej, a szkoda, bo jest niesamowicie ciekawa i chętnie dowiedziałbym się o niej więcej. Jak się okazuje, kamery zamontowane w kabinie będą służyć do identyfikacji i rozpoznawania pasażera. Jeśli system wykryje śpiącego pasażera na tylnym siedzeniu, samochód automatycznie dostosuje temperaturę i wentylacje w tamtym miejscu.

Jak zapewnia producent, samochód będzie także nieustannie ewoluować poprzez codzienne użytkowanie, ucząc się preferowanej przez kierowcę temperatury, muzyki i tras. Sony twierdzi, że wszystko zostanie oparte o prawdziwe dane zebrane podczas przejażdżki, a nie wirtualne szacunki oparte na podstawie map satelitarnych. 

Interesująco prezentuje się również główny kokpit pojazdu, na którym znajduje się 5 kafelków. Co ciekawe, niewykluczone, że w przyszłości posiadacz Vision-S będzie mógł odpalić na nim gry (tak jak robi to jeden z deweloperów w 1:29).




Co ciekawe, na ten moment Vision-S został wyposażony w aż 40 czujników, a pierwotnie miało ich być tylko 33. Na to składa się 18 kamer, 18 radarów i czujników ultradźwiękowych oraz cztery głowice LiDAR.

Jak zapewnia producent, aktualizacja oprogramowania samochodu będzie szybka, łatwa i przyjemna dla użytkownika, a w przyszłości wystarczy kilka kliknięć, aby auto spełniło wymogi jazdy autonomicznej poziomu 4.

Trzeba przyznać, że projekt wygląda niezwykle imponująco, ale niestety na więcej szczegółów będziemy musieli jeszcze trochę zaczekać.